Mandat europosła PE Bronisława Geremka wygasł, ale... niezupełnie. Marszałek Sejmu oznajmił, że sam nie ma wątpliwości, jaki jest stan faktyczny: zgodnie z wciąż obowiązującą ustawą Geremek sam pozbawił się mandatu, gdy jako jedyny z polskich europosłów odmówił złożenia oświadczenia lustracyjnego.
Sądziłem, że Ludwik Dorn ogłosi, iż wysyła do Strasburga pismo i oczekuje potwierdzenia przez PE wygaśnięcia mandatu Geremka. Albo - że poczeka kilka dni na orzeczenie TK. A Dorn tymczasem oznajmił, że wstrzymuje się ze stwierdzeniem stanu faktycznego. Po rozmowach z Geremkiem doszedł bowiem do wniosku, iż profesordziałał w stanie nieznajomości swej sytuacji prawnej: sądził, że jako eurodeputowanego nie obowiązuje go prawo polskie. Wg Dorna, Geremek w tych rozmowach o akcie nieposłuszeństwa obywatelskiego nie wspominał...
Dorn dodał, że rozmawiał też z przewodniczącym PE, że ten chce się jeszcze upewnić co do stanu prawnego, a Dorn gotów jest poczekać na efekt owego upewniania się. Zamiast trzeciego aktu dramatu w odcinkach (akt 1, akt 2) mamy więc antrakt. Chodzi jednak zapewne o to, by w razie niepomyślnego dla lustracji werdyktu TK uniknąć niepotrzebnej wówczas kolejnej odsłony sporu o to, czy Polska w oczach Europy zasługuje na miano kraju cywylizowanego.



Komentarze
Pokaż komentarze (60)