Jakież to medialnie proste: dziś o szesnastej poznamy wyrok... dowiemy się, czy ustawa lustracyjna jest legalna... Srutu tutu! Jeśli TK - co pewne nie jest - zacznie ogłaszać wyrok puntualnie, to obyśmy po dwóch godzinach wiedzieli zgrubsza, co się stało. Możliwych wariantów wyroku jest... kilka decylionów!
Takiej sprawy jeszcze w TK nie było. SLD kwestionuje całość ustawy i 42 szczegółowe zapisy. Średnio każdemu zarzuca sprzecznośc z pięcioma artykułami konstytucji. To ponad 200 osobnych problemów prawnych. Odczytanie samej sentencji wyroku może potrwać godzinę. Czy TK wygłosi zarys uzasadnienia, jak to ma w zwyczaju? Trwałoby to wiele godzin. Ale jeśli zrezygnuje, postawi media w wyjątkowo trudnej sytuacji. I tak czeka nas najtrudniejsze chyba (choć zapewne nie najważniejsze) zadanie zawodowe w dziejach RP.
Oczywiście są media, które stosują system binarny: wygrają pisiory albo komuchy. A ważne, co zostanie z ustawy i jej efektów. Jeśli (w co jednak wątpię) TK uwali całą ustawę, sprawa będzie prostsza (co nie znaczy: prosta jak drut). Jeśli zakwestionuje niektóre przepisy - będzie bal. W zależności od tego, z jaką zasadą dostrzeże sprzeczność, jak oceni wagę problemu i skalę uchybienia - może dany przepis unieważnić natychmiast wraz z jego już zaistniałymi efektami, lub pomijając efekty, lub wręcz pozostawiając przepis w mocy przez jakiś czas.
Pamiętacie zagadkę z dwójkami? Tu rachunek jest niewiele prostszy. Przy założeniu, że problemów jest dwieście, każdy można rostrzygnąć na dwa sposoby, a skutki mogą być różne - liczba wariacji z powtórzeniami przekracza znacznie decylion. Czyli 10 do potęgi... sześćdziesiątej. Ściągawki zrobić się nie da...
Uczciwa, skrócona na potrzeby mediów analiza wyroku wydaje się więc niemożliwa. A w każdym razie nie w ciągu minut czy choćby kwadransów. Nie kryję więc, że się boję - a także żałuję, że nie zobaczę, jak poradzą sobie z tym inni.



Komentarze
Pokaż komentarze (14)