Wiem, że to kiepskie usprawiedliwienie: posty wrzucam, ale komentować siły nie mam. Uwierzcie - jeszcze nie doszedłem do siebie po trybunalskiej majówce. Wciąż więc zły jestem i wyłądowuję się, na kim się da. Dziś znów trafiło na Ryszarda Kalisza.
Ciekaw byłem szczerze, jak TK rozpatrzy jego szczegółowy zarzut nr 1 wobec ustawy lustracyjnej. Kalisz twierdził, że istnieje sprzeczność między preambułą i art. 1 ustawy - w efekcie esbecki dokument byłby z mocy prawa uznany za informację, czyli prawdę.
Te wyjaśnienia czerpię z uzasadnienia skargi. W jej treści jednak poseł SLD zapomniał dodać słów w związku z preambułą, więc faktycznie zaskarżył tylko art. 1. Odkryłem to w piątek około czwartej. Zagadnięty przeze mnie Kalisz rozzłościł się i zapewnił, że błędu nie ma, a Trybunał na pewno orzeknie w tej sprawie.
Nie orzekł, bo poseł pewnie nawet nie przeczytał swej skargi po raz drugi, nim złożył ją w TK. Potem tłumaczył, że musiał ją pisać w rekordowym tempie. Tak czy tak szkoda - ciekaw byłbym i werdyktu, i uzasadnienia, i może zdań odrębnych w tej sprawie.
Podobnie ciekaw jestem, jak sąd - w warunkach rozprawy, a nie na potrzeby mediów - oceniłby zwłokę premiera w publikacji Dziennika Ustaw. W końcu byśmy się dowiedzieli, co to znaczy bez zbędnej zwłoki. Co nie znaczy, że dla tej wiedzy opozycja miałaby składać skazany na klęskę wniosek o Trybunał Stanu.



Komentarze
Pokaż komentarze (36)