Przeczytałem interesujący post Pogromcy Smoków i czuję, że muszę zareagować. Autor rozprawia się z wypowiedzią Lecha Wałęsy dla wp.pl. Nie podaje jednak linka, ja więc podaję: zobaczcie tutaj, czy to, co opisuje Pogromca Smoków i z czym gorąco polemizuje, oddaje sens i intencje tekstu Wałęsy.
W skrócie teza Pogromcy brzmi: Wałęsa bez jakichkolwiek powodów ani dowodów imputuje Andrzejowi Gwieździe powiązania z SB. Pogromca nie zauważa, że:
(1) w zeszłym tygodniu to Gwiazda na przesłuchaniu w Senacie oświadczył, iż strajk w Stoczni Gdańskiej był prowokacją SB i że prowokatorem był m.in. obecny marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Pytanie o dowody Gwiazda zignorował. Dodał jeszcze, że każdy jest podejrzany (niemal cytat z Feliksa Dzierżyńskiego, sorry, Andrzeju), po czym został wybrany do kolegium IPN głosami całego senackiego PiSu;
(2) gdyby Pogromca Smoków tego nie zauważył - Wałęsa wydarzenie to przypomina na samym wstępie swojej wypowiedzi dla wp.pl;
(3) Wałęsa w swoim, nielubianym przeze mnie stylu pisze, iż środowisko Gwiazdy mogło być infiltrowane przez SB (a które nie było?), i cytuje dowód - pomniejszej wagi esbecki dokument. Nie bronię więc samego tekstu Wałęsy, bo mądry nie jest.
Tak, Pogromco Smoków, kontekst bywa ważny, nawet ważniejszy niż treść. Choć nie ma to większego znaczenia dla historii Rzeczypospolitej, warto wiedzieć, że to nie Wałęsa pierwszy oskarżył Gwiazdę, lecz Gwiazda, Krzysztof Wyszkowski i kilka innych osób od ćwierci wieku oskarża Wałęsę. Można to ignorować bez wyrzutów sumienia - chyba, że chce się napisać post o dziwnych zarzutach Wałęsy. Udawanie, że wzięły się nie wiadomo skąd - nie ma nic wspólnego z elementarną uczciwością.



Komentarze
Pokaż komentarze (106)