Dzisiejsze obrady Sejmu prezydium zaplanowało na 15 godzin - od 9.00 do północy - bo do omówienia było 9 ważnych ustaw. Gdy piszę te słowa, jest 17.40, a Sejm już skończył. Praktycznie, bo posłowie się jeszcze oświadczają - czyyli chętni składają oświadzenia na tematy dowolne wobec pustej izby. Zwyczajowo ma to miejsce na koniec pierwszego dnia, a w porządku obrad oświadczeń się nie uwzględnia.
Zamiast 15 - niewiele ponad 8 godzin. To chyba rekord. Zawiodła niekoniecznie wola pracy i dyscyplina, raczej informacja. Posłowie spodziewali się, że obrady zaczną się po południu - taki jest obyczaj, gdy posiedzenie rusza we wtorek i tak też zrazu planowano. Potem prezydium zmieniło zamiar, ale do wielu posłów wieść nie dotarła, więc nie dojechali. Gdy brak mówców, Sejm obraduje wyjątkowo sprawnie.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)