Znów nękają mnie zwolennicy teorii spiskowych. Tym razem stronnicy rządu nalegają, bym przyznał, że lekarze nieprzypadkowo zdecydowali się na strajk właśnie teraz, gdy u władzy jest PiS, który jakoby dał służbie zdrowia więcej kasy niż jakikolwiek inny.
Dokładnych rachunków nie mam, ale możliwe, że to ostatnie jest prawdą. I wiele by wyjaśniało: daj komuś palec, weźmie całą rękę i głośno zacznie domagać się drugiej.
Może zawiniła Unia i częściowe otwarcie jej rynków pracy. Lekarze to grupa, której nie jest trudno znależć posadę w bogatych krajach Europy. Od kwietnia 2004 czekali, czy rząd zareaguje na zmianę sytuacji. Nie doczekali się i szlag ich trafił.
Może tak, może inaczej. Nie wiem. Nawiasem mówiąc kto miał podszepnąć związkowi lekarzy ten perfidny cios w plecy rządu Jarosława Kaczyńskiego? Lewica? Jeśli pomnę, szef OZZL Krzysztof Bukiel był w zeszłorocznych wyborach do Sejmu kandydatem.. Platformy. Nie Obywatelskiej, lecz tej, której przewodzi Janusz Korwin-Mikke.



Komentarze
Pokaż komentarze (38)