Kwiecień 2007 zapisze się jako miesiąc legislacyjnej klęski Sejmu. Najpierw z powodu kłótni o konstytucję, potem zajęta poszukiwaniami marszałka, izba niewiele zdziałała w sferze legislacji. Na obecnym posiedzeniu zamiast planowanych dwóch tuzinów ustaw uchwalił... jedną. A i ta trafić może do kosza.
Mowa o noweli ustawy akcyzowej. Sejm nieznacznie obniżył akcyzę na biopaliwa oraz z poselskiej inicjatywy ustanowił nowy instrument finansowego wsparcia wsi: dopłaty dla hodowców rzepaku (176 zł na hektar) płatne z polskiego budżetu, niezależnie od dopłat unijnych. Kłopot w tym, że musi to zaakceptować Bruksela, a to wątpliwe. Są też głosy o sprzecznści ustawy z polską konstytucją.
Poza tym Sejm rozpatrzył poprawki Senatu do dwóch ustaw, wybrał marszałka i część kolegium IPN: sześciu kandydatów koalicji i psim swędem jednego PO. To ostatnie głosowanie dowodzi, że wraca normalność: PiS w organie nadzorczym tak delikatnej instytucji, jak IPN, pryncypialnie nie widzi miejsca dla opozycji. Jej rodzynek trafił do kolegium dzięki indywidualnemu poparciu kilkunastu pisowców, uzyskując w sumie jeden głos ponad niezbędne minimum.
Przed chwilą zapytałem Marka Kuchcińskiego, czy tych kilkunastu spotka kara. Surowa, odparł, ale chyba żartował. Wracał właśnie z Konwentu trzymając w ręku projekt porządku na następne posiedzenie. 4 dni zamiast 3, a punktów prawie 50, bo kiedyś plan trzeba wykonać.



Komentarze
Pokaż komentarze (24)