Krzysztof Leski Krzysztof Leski
25
BLOG

Kasa dla posłów? Ależ TAK!

Krzysztof Leski Krzysztof Leski Polityka Obserwuj notkę 46

Ludek Dorn do odważnych należy. U progu marszałkowania zgłosił dwie propozycje,  za które niewątpliwie oberwie. Ba, już obrywa. Ode mnie jednak tylko częściowo.

Oto zapowiedział, że warto zwiększyć kwoty na prowadzenie biur poselskich. Krzyk już podniosły media, podniosła PO, bo akurat ma w Gdańsku konwencję, a jutro pewnie dołączy się reszta pałaszując antenowe śniadania w radiowych knajpkach.

Nie zwalczę powszechnej opinii, że polscy posłowie to darmozjady. Wielu jednak, widzę to na codzień, pracuje bardzo ciężko. Wynika stąd zaś niewiele, bo wyniknąć nie może. Poseł bez eksperta nie da sobie rady z ustawą, chyba że wyjątkowo sam jest specem w danej dziedzinie. Na wynajęcie własnego eksperta go nie stać, ba - nie stać na to nawet całych klubów. A założenie, że wszyscy zaufają anonimowemu poniekąd ekspertowi wynajętemu przez Kancelarię Sejmu - jest absurdalne.

Powtarzam od lat, że każdy milion zainwestowany w posłów - byle mądrze - zwróci się setkami milionów oszczędności dzięki lepszemu prawu i funkcjonowaniu państwa. Poperam więc propozycję Dorna, choć widzę, że nie chodzi mu o znaczącą podwyżkę, lecz tylko o inflacyjne wyrównanie, by starczyło na pensje dla urzędników w biurach poselskich. To oczywiście niczego nie załatwi.

Druga kontrowersyjna propozycja nie została przedstawiona wprost, ale zdaje się wynikać z analizy wypowiedzi Dorna z trybuny, przed wyborem, i na konferencji po. Kiedyś zresztą mówił o tym otwarcie i publicznie: chce ograniczyć lub zamknąć dostęp dziennikarzy do sejmowych kuluarów. Pewnie jeszcze o tym skrobnę szerzej. Na razie krótko: mam świadomość, że nigdzie na świecie parlamentarni reporterzy nie mają takiej swobody jak w naszym Sejmie, ale jestem przeciw zmianom, bo zwyczaj się u nas utrwalił, a dotarcie do polityków przez ich biura prasowe czy asystentów bywa drogą przez mękę.

Trzecia propozycja Dorna wydaje się nikogo nie obchodzić, a jest najważniejsza. To nie jego inicjatywa zresztą, lecz żądanie LPR. PiS obiecał je spełnić w zamian za zgodę Ligi na wybór Dorna. Chodzi o wprowadzenie w regulaminie Sejmu zapisu, że każdy klub może na każde posiedzenie wprowadzić jeden punkt porządku obrad bez zgody reszty. Krótko mówiąc: paranoja. Cieszę się więc, że Jarosław Kaczyński już dał do zrozumienia, że ta obietnica może nie zostać spełniona, choć Dorn mówił o tym niemal jako o fakcie. Niech się pożrą, byle bez szkody dla regulaminu, czyli dla trybu legislacji. I tak jest już trochę porąbany.

Salonowa lista prezentów Bawcie się dobrze ChęP: -3/6   ChęK: -3/6   ChęS: -3/6 . Półbojkotuję "lubczasopisma" Baby od chłopa nie odróżniacie! Protestuję przeciwko brakowi Freemana

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (46)

Inne tematy w dziale Polityka