Ludek Dorn marszałkiem, ale Przemysław Gosiewski wciąż tylko ministrem. Liga kręci nań nosem. Czy tylko dlatego premier zwleka z nominacją? Nie wiem i szczerze mówiąc mam gdzieś. Gosiu jako wicepremier mnie nie przeraża, bo jego główną rolą będzie chyba to, co dotąd, oraz zapewnienie premierowi psychicznego komfortu. Jarosław Kaczyński chce wiedzieć, że ma zastępcę, któremu może ufać na 100%.
Wiem z dobrych źródeł, że gdy Gosiewski wicepremierem zostanie - a pewnie w końcu zostanie - nie obejmie tych działek, które zostawił Dorn. W każdym razie nie wszystkie, a niemal na pewno nie dostanie nadzoru nad informatyzacją państwa.
Dorn chyba nie planował piątkowego skoku do Sejmu, gdy w czwartek 26 kwietnia on i szef MS Steven Ballmer zapowiadali organizację w Polsce międzynarodowej konferencji e-Government Forum. Wiem, że spór Dorna z bliżej nieokreśloną częścią rządu o tryb informatyzacji - jedna z przyczyn odejścia Dorna z MSWiA - trwa.
Kto będzie to nadzorował? Dotąd były w rządzie dwie osoby, które zdawały się wiedzieć, o co tu chodzi: Dorn i wiceszef MSWiA Grzegorz Bliźniuk.Ten jest jednak urzędnikiem zbyt niskiej rangi, więc nadzór dostanie może min. Janusz Kaczmarek, może Gosiewski, a może premier osobiście. Obawiam się, że każda z tych wersji oznacza w praktyce oddanie sprawy na żer firmom informatycznym. A to się dobrze skończyć nie możel. Ktoś tu ostatnio wspominał o PITowaniu przez Internet...?



Komentarze
Pokaż komentarze (30)