Idę jutro lajfować o świętowaniu. Chyba tak, bo raczej nie: świętować o lajfowaniu. To zresztą poniekąd wszystko jedno, bo 3 Maja to święto niezbyt dla mnie zrozumiałe. Oto czcimy rocznicę aktu, który uchwalono w sposób - z dzisiejszego punktu widzenia - niedopuszczalny, bo pod nieobecność wielu jego przeciwników. Choć pod niektórymi względami był krokiem do przodu, to przecież także ograniczał prawa obywatelskie. Wreszcie, był łabędzim śpiewem I RP, której i tak uratować już nie mógł.
Skądinąd spójrzmy, jakże zrozumiałe wedle dzisiejszych kryteriów staje się odebranie upadłej szlachcie prawa głosowania. Wszak cenzus majątkowy ma swoją dobrą stronę: kto bogaty z domu, tego przekupić trudno. O ileż mniej byłoby komisji śledczych... ;)
Mój świąteczny kalendarz byłby drobną modyfikacją obecnego. Święta kościelne są mi dość obojętne, ale nie neguję ich wagi dla Polaków, i dla dzieci. Państwowe bywają potrzebne, bo pamięć, bo kompania reprezentacyjna itd. Po kolei:
1-2 stycznia: Nowy Rok, w obecnej postaci ewidentnie za krótki
6 stycznia: Trzech Króli, bo kojarzy mi się z fajną imprezą u Krzysia Króla
15 lutego: Święto Mrozu, jakże potrzebne w czasach ocieplenia klimatu
Ruchoma Wielkanoc: Zajączek i Śmigus-Dyngus, dla Tadzia jakże istotny
1 Maja: bo się zakorzenił i zapowiada długi weekend
3 Maja: Matki Bożej Królowej Polski, ekumeniczne kościelno-państwowe
21 czerwca: Święto Lata i Wakacji
22 Lipca: Święto Czekolady i Kakao, bo co to za miesiąc bez święta
15 sierpnia: Cud Nad Wisłą i Wniebowzięcie - patrz: 3 Maja
1 i 17 września: Dni Pamięci o Ofiarach Totalitaryzmu, żeby nie było za wesoło
12 października: Dzień Oszczędzania i Amnestii Odsetkowej (nasz Bank Holiday)
1 listopada: jak zwał, tak zwał, ale przodkom się należy
24-28 grudnia: Boże Narodzenie, z Nowym Rokiem najdłuższy weekend świata.
Nie chce mi się sumować. Na oko PKB spadłby o 1%, ale uwzględniając znaczący przyrost szczęśliwości w narodzie powinno się gospodarce opłacić.



Komentarze
Pokaż komentarze (29)