Dawno, dawno temu obiecałem relację z otwarcia w Sejmie pewnej wystawy. Byłem bowiem świadkiem rozstawiania gablot i rzecz mnie zaciekawiła. Na otwarcie przybyłem i choć wina nie piłem (a było), wszystkiego się dowiedziałem. Czasu tylko i sił zabrakło, by Wam to zrelacjonować. Nadrabiam, bo niemal miesiąc minął.
Podejrzewałem wtedy, że sejmowa wystawa chińskiej ambasady ma związek z inną, styczniową, propagującą ideę Wolnego Tybetu. Okazało się to prawdą i nieprawdą zarazem. Moje domysły, że znaczącą rolę odegrać mógł marszałek Marek Jurek, były zupełnie chybione. Organizatorem okazała się parlamentarna grupa polsko-chińska, w której rej wodzą SLD i Samoobrona.
Lewica zapewniała, że nikt jej nie inspirował, a już na pewno nie ChRL. mówi, że to, owszem, rodzaj przeciwwagi dla tamtej wystawy, ale podkreśla, że nic przeciwko niej nie miała. Fakt zresztą, że np. Tadeusz Iwiński spotykał się dwukrotnie z Dalaj Lamą, co w smak Pekinowi być nie mogło, i stara się w sprawie Tybetu grać fair.
Marszałek na wystawę zgodę dał, bo w przeciwnym razie wywołałby skandalik. Treści nie cenzurował, bo wywołałby spory skandal. Eseldowcy zaś uważają za oczywiste, że o dostarczenie eksponatów i reszty wystroju zwrócili się do ambasady ChRL i przez myśl im nie przeszło, by wcześniej sprawdzić, co też ona przygotowała.
A było na co zerknąć i nie chodzi o zabytki: pokazałem je poprzednio. Słowo wstępne (ten ostatni akapit!) to rzadka już w Polsce okazja, by wspomnieć specyficzny język propagandy, wspólny dla komitetów centralnych od Azji Wschodniej po Karaiby. Nie chce mi się wklepywać ani oceerować, więc poczytajcie zdjęcie :)
Na otwarcie przyszła góra SLD, a Wojciech Olejniczak przemówił. Jak się
okazało, nie konsultował się z nikim. Iwiński, jawnie zażenowany, słuchał słów szefa: piękne pamiątki z Chin. A mógł, nie kwestionując integralności terytorialnej ChRL, którą RP wszak uznaje, powiedzieć to tak, by nie stawać po żadnej stronie. Nieumyślnie zresztą, bo wątpię, by Olejniczak miał jakieś intencje.
PS. Uprzejmie proszę o włączenie do Waszego słownika nowego salonowego pojęcia, które stworzył Zwolski w komentarzu do mego poprzedniego postu: regularny szybkospadający bywalec SG.



Komentarze
Pokaż komentarze (27)