W połowie sierpnia mieliśmy klasyczny przykład jak ustawa "mieszkanie za pomówienie" działa w praktyce, jak przy jej pomocy państwo zmienia się w państwo policyjne, gdzie funkcjonariusz to bóg mogący bez żadnych konsekwencji zniszczyć życie dowolnego Polaka.
Ustawa o policji daje policjantom narzędzie do wyrzucenia dowolnego człowieka z domu na 14 dni, jeśli uznają w swej głowie, że istnieje uzasadnione podejrzenie o stosowaniu przemocy wobec członka rodziny. Policjant może zrobić to bez żadnej weryfikacji, ot tak., mało tego, może wyrzucić na najgorszy mróz, w samej koszulce (tak, były takie sytuacje).
I osoba wyrzucona musi natychmiast wynieść się z mieszkania i nie podchodzić do osób które wskaże policjant - tu dzieci.
I teraz najlepsze, jak perfidne jest to prawo.
Policjant nie zabiera dzieci, on je zabezpiecza. Bo skoro rodzice nie mają prawa być w domu, ani zbliżać się do małych dzieci - to jasne że trzeba małe dzieci jakoś 'zabezpieczyć' . Nie odebrać. Więc formalnie... no cóż nie doszło do odebrania dzieci.
Jest to znakomite obejście ustawy o przeciwdziałaniu przemocy - która zawiera bezpieczniki nie pozwalające na arbitralne zabranie dzieci, konkretnie artykuł 12.a :
1. W razie zagrożenia życia lub zdrowia dziecka w związku z przemocą domową pracownik socjalny zapewnia dziecku ochronę przez umieszczenie go u innej niezamieszkującej wspólnie osoby najbliższej w rozumieniu art. 115 § 11 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny (Dz. U. z 2024 r. poz. 17 i 1228), dającej gwarancję zapewnienia dziecku bezpieczeństwa i należytej opieki, w rodzinie zastępczej, rodzinnym domu dziecka lub instytucjonalnej pieczy zastępczej.
2. ....
Decyzję, o której mowa w ust. 1, *pracownik socjalny podejmuje wspólnie z funkcjonariuszem Policji, a także z lekarzem, ratownikiem medycznym lub pielęgniarką.
To właśnie dlatego działania policji (i tylko policji!) są tak złe, policjantka bez znajomości rodziny, bez konsultacji z uprawnionymi organami ( pracownik socjalny/kurator), postanowiła wygnać ludzi z domu i zabrać im dzieci - niczym stalinowski opresor.
Kto oprócz policji jest winny – nie karnie ale politycznie?
Po pierwsze PiS, to ta partia wraz ze Zbigniewem Ziobro, 30 kwietnia 2020 przyjęła właśnie tę najbardziej wrogą rodzinie ustawę.
I pani Monika Horna-Cieślak - za udział w tworzeniu tego potwora prawnego. To ona brała pieniądze od Ziobry i Romanowskiego za współpracę z Instytutem Wymiaru Sprawiedliwości by tworzyć antyrodzinne buble prawne.
Najprawdopodobniej to właśnie pani mecenas Monika Horna-Cieślak, jako jedna z najlepszych prawniczek w kraju współtwórca wielu antyrodzinnych ustaw (w tym Kamilowej) podpowiedziała policjantce co ma robić.
Co nie znaczy że Pani Rzecznik powinna ponieść odpowiedzialność karną, bo to nie ona podjęła decyzję.
Jaka jest sytuacja po działaniach policji?
Matka z dziećmi znalazła schronienie w domu samotnej matki. Ojciec gdzieś koczuje, osobno. Podobno codziennie odwiedza dzieci...
To jest państwo (i policja) których należy się wstydzić i które należy bezwzględnie zwalczać, bo jak to stwierdził sąd oddając niesłusznie zabrane dzieci – doszło do przemocy instytucjonalnej.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)