Duża część komentatorów uważa, że prezydent ma silny mandat demokratycznego poparcia.
Otóż nie ma.
Poparcie ma partia i jej program, a osoba prezydenta jest sprawą drugorzędną – znaczy: dobrze dobrany kandydat (ładna buzia, przystojny, dobra prezencja, ładna żona) pozwoli na przechylenie szali w jedną lub drugą stronę. Ale ludzie głosują na partie i jej idee, a nie na konkretnego człowieka. I łatwo to udowodnić, jeśli popatrzymy na prawie identyczny poziom poparcia we wcześniejszych wyborach parlamentarnych i w pierwszej turze wyborów. Gdyby Kaczyński wystawił Błaszczaka czy innego ładnego no-name'a, poparcie byłoby dokładnie to samo.
Dalej, rzeczywiste poparcie dla kandydata PiS w pierwszej turze wyborów prezydenckich to 29,5%.
Ja głosowałem na kandydata Konfederacji.
Ale w II turze Nawrocki dostał 51% głosów, w tym, co muszę przyznać z bólem, mój. Głosowanie na Nawrockiego było dla mnie niczym uśpienie chorego psa – no, zdecydowanie nie chciałem tego robić, ale czasem trzeba robić obrzydliwe i złe rzeczy, bo alternatywa jest jeszcze gorsza. I tak naprawdę mój głos nie był głosem poparcia kandydata, a głosem sprzeciwu wobec tego drugiego. I te dodatkowe 22% głosów, które Nawrocki dostał w II turze, były głosami przeciw Trzaskowskiemu, a nie poparcia.
I ktoś, kto ma realnie 29% głosów poparcia, przez blokowanie chce mieć decydujący (100%) wpływ na politykę państwa. Z drugiej strony partie, które w parlamencie mają 55% poparcia społecznego, nie mogą rządzić. Bo mamy blokowanie przez prezydenta, dwuwładzę, paraliż.
A ktoś rządzić musi. Bo jak pokazała historia, „Nierządem Polska stoi” jest prawdziwe do czasu.
Dlatego reset konstytucyjny powinien być głębszy – tu Mentzen ma rację. Prezydent powinien być reprezentantem Polski, a nie rządzącym. A jeśli tak, to powinien zostać pozbawiony prawa do blokowania instytucji.
Prawo weta... warto je zostawić.
Propozycja posła Mentzena:
https://youtu.be/_04IB52XygE?t=1864
wyniki wyborów:
https://prezydent2025.pkw.gov.pl/prezydent2025/



Komentarze
Pokaż komentarze (16)