Smoleńsk po 16 latach - obchody w Warszawie
10 kwietnia 2010 roku samolot Tu-154M lecący na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej rozbił się w okolicach Smoleńska. Zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi, w tym m.in. prezydent RP Lech Kaczyński z pierwszą damą, prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego, szefowie BBN, NBP i IPN duchowni oraz przedstawiciele środowisk kombatanckich.
Tegoroczne obchody rozpoczęły się o godz. 8:20 na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. W wydarzeniu uczestniczy część rodzin ofiar, przedstawiciele parlamentu oraz władz państwowych, w tym marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska oraz prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
O godzinie 8:41, czyli w momencie katastrofy, ofiary katastrofy Tupolewa wspominał prezydent Karol Nawrocki, który brał udział w apelu pamięci i składa wieńce przed tablicą upamiętniającą ofiary przy Pałacu Prezydenckim. Równolegle swoje obchody organizuje Prawo i Sprawiedliwość.
Dalsza część uroczystości obejmuje składanie wieńców na placu Piłsudskiego oraz wieczorną mszę w archikatedrze warszawskiej. Po nabożeństwie zaplanowano Marsz Pamięci. Upamiętnienie ofiar odbywa się również w Krakowie, na Cmentarzu Rakowickim, gdzie pochowana jest część ofiar. W wydarzeniu bierze udział m.in. wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.
Śledztwo smoleńskie. Tysiące tomów akt i setki opinii biegłych
Śledztwo w sprawie katastrofy prowadzi Zespół Śledczy nr 1 Prokuratury Krajowej. W jego toku rzesłuchano ponad tysiąc świadków, zgromadzono kilkaset opinii biegłych, a akta sprawy liczą blisko dwa tysiące tomów.
Postępowanie zostało wszczęte jeszcze w dniu katastrofy przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Równolegle działały także inne instytucje, w tym Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP) oraz rosyjski Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK), którym kierowała Tatiana Anodina.
Polscy prokuratorzy prowadzili dodatkowe postępowania dotyczące m.in. nieprawidłowości w zabezpieczeniu wraku, ujawnienia informacji niejawnych czy potencjalnych błędów w dokumentacji medycznej. Praktycznie nikogo nie pociągnięto do odpowiedzialności karnej. Wyrok w procesie, który wytoczyła część rodzin ofiar katastrofy, usłyszał w 2019 roku Tomasz Arabski, były szef KPRM za rządów Donalda Tuska oraz dwójka innych urzędników w związku z organizacją lotu na uroczystości katyńskie. Polityk został jednak uniewinniony przez Sąd Apelacyjny w 2024 roku.
Przyczyny katastrofy. Rosjanie kłamali w raporcie
Raport MAK z 2011 roku wskazywał, że załoga mimo trudnych warunków pogodowych podjęła próbę lądowania i nie zdecydowała się na odejście na lotnisko zapasowe. Według rosyjskich ustaleń samolot był sprawny, a błędy miały dotyczyć organizacji lotu. Poza tym MAK uznał, że gen. Andrzej Błasik wchodził do kabiny pilotów, naciskając na nich, by lądowali w fatalnych warunkach. Rosjanie oskarżali polskiego dowódcę Sił Powietrznych po jego śmierci, że znajdował się w chwili tragedii pod wpływem katastrofy razem z dyrektorem protokolarnym MSZ, Mariuszem Kazaną.
Moskwa uderzała i w Lecha Kaczyńskiego, pisząc w raporcie, że wywoływał pośrednią presję. MAK organizował konferencje prasowe w 2011 roku, gdy premier Donald Tusk przebywał na urlopie na nartach w Dolomitach, co dla wielu komentatorów było czytelną prowokacją wymierzoną w Polskę.
Rosjanie przejęli śledztwo, nie odpowiadali na większość wniosków polskiej strony o pomoc prawną, a w sieci z biegiem czasu pojawiały się nawet zdjęcia ofiar katastrofy smoleńskiej. Postawa Rosjan po 2010 roku skłaniała coraz większą część polskich respondentów w badaniach do odpowiedzi, że 10 kwietnia nie był dziełem zwykłego splotu nieszczęśliwych wydarzeń i błędów ludzkich. W pewnym momencie blisko 30 proc. ankietowanych deklarowało, że wierzy w zamach w Smoleńsku.
Niszczenie wraku i miejsca katastrofy
Już kilka tygodni po tragedii Rosjanie przekopali teren w Smoleńsku, a w tym czasie niszczyli wrak łomami i ciężkim sprzętem. Kilkanaście miesięcy po tragedii, mimo przyjazdów prokuratorów i archeologów, badających szczątki pozostawione na miejscu dramatu, wylali betonową drogę. Teren ogrodzili, nie postawili pomnika. Pamięć o tej tragedii ma się zatrzeć w Smoleńsku.
Z kolei raport polskiej komisji pod kierownictwem Jerzego Millera również wskazywał na zejście poniżej minimalnej wysokości i zderzenie z przeszkodami terenowymi, takimi jak brzoza, jednocześnie zwracając uwagę na błędy rosyjskich kontrolerów. Komisja zaprzeczyła, by gen. Błasik wchodził do kokpitu i naciskał na pilotów. Nie stwierdziła też jakiejkolwiek presji wywieranej ze strony prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Na konferencjach prasowych komisji Millera zabrakło odpowiedzi, dlaczego pilotom nie udało się odejść na drugi krąg na wysokości ok. 100 metrów, mimo reakcji pilotów, którą zarejestrowały czarne skrzynki. Według tego gremium było już za późno, aby poderwać samolot, a bezpośrednią przyczyną utraty sterowności było uderzenie skrzydła Tupolewa w brzozę. W efekcie samolot wykonał manewr "półbeczki" jeszcze nad ziemią i rozbił się w smoleńskim błocie.
Nie zbadano wątku remontu Tupolewa w Samarze. Maszyna w rosyjskich zakładach "Aviakor" była naprawiana od czerwca do grudnia 2009 r. Przedsiębiorstwo należało wówczas do Olega Deripaski, oligarchy z powiązaniami na Kremlu i rosyjskimi służbami specjalnymi.
W 2022 roku podkomisja powołana przez Antoniego Macierewicza przedstawiła odmienną wersję wydarzeń od rządowej po 2010 roku, wskazując na eksplozję jako przyczynę katastrofy i bezprawną ingerencję strony rosyjskiej. Z tymi wnioskami nie zgadzali się byli eksperci z komisji Millera oraz Maciej Lasek, następca szefa tego gremium, dziś pełnomocnik ds. CPK.
Ekshumacje i pomylone ciała ofiar
Po 2016 roku przeprowadzono szeroko zakrojone ekshumacje ofiar katastrofy. Ich wyniki ujawniły poważne nieprawidłowości. Stwierdzono obecność co najmniej 69 szczątków należących do 26 osób w trumnach innych ofiar. Już wcześniej ujawniono przypadki zamiany ciał, m.in. Anna Walentynowicz. Media podawały, że na stole sekcyjnym wraz ze szczątkami Lecha Kaczyńskiego Rosjanie położono nogę jednego z generałów. W wielu ciałach wykryto po latach zaszyte rękawiczki i fragmenty papierosów.
Eksperci wskazywali, że skandaliczne traktowanie szczątków ofiar wynikało z nieprawidłowości w rosyjskim prosektorium oraz niekompletnej dokumentacji medycznej przekazywanej rodzinom ofiar.
Wrak gnije w Smoleńsku
Jednym z największych problemów w śledztwie pozostaje brak dostępu do kluczowych dowodów, w tym wraku samolotu, który do dziś znajduje się w Rosji. Polskie władze wielokrotnie bezskutecznie domagały się jego zwrotu. Śledczy napotykali również trudności w dostępie do nagrań z wieży kontroli lotów, dokumentacji oraz danych dotyczących warunków pogodowych w dniu katastrofy. Nie dysponują oryginalami z czarnych skrzynek, przechowywanych cały czas w Moskwie.
W 2020 roku polska prokuratura postawiła zarzuty rosyjskim kontrolerom lotu, jednak pozostają oni poza zasięgiem śledczych w Warszawie.
Fot. Katastrofa smoleńska/Wikipedia
Red.






Komentarze
Pokaż komentarze (94)