Finał głośnego śledztwa przeciwko podkomisji smoleńskiej. Wyborcy KO oburzeni

Redakcja Redakcja Katastrofa smoleńska Obserwuj temat Obserwuj notkę 196
Prokuratura Krajowa umorzyła śledztwo ws. rzekomego zniszczenia bliźniaczego Tu 154 M o numerze bocznym 2. Według niektórych mediów, podkomisja celowo zdefragmentowała elementy maszyny, a blisko dwa lata temu wszczęto postępowanie. Prokuratorzy nie dopatrzyli się przestępstwa, co oburzyło część internautów, związanych z silnymi razem. Śledczy za to sporządzili akt oskarżenia wobec Antoniego Macierewicza, zarzucając mu ujawnienie wielu informacji niejawnych w latach 2018-2022.

Umorzenie śledztwa wokół podkomisji smoleńskiej

Postępowanie ws. bliźniaczego Tupolewa prowadził Zarząd Dochodzeniowo-Śledczy Komendy Głównej Żandarmerii Wojskowej pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Wątpliwości dotyczyły przekroczenia uprawnień przez członków podkomisji ds. ponownego zbadania katastrofy oraz zaniechań ze strony MON. Według wcześniejszych komunikatów śledczych prace prowadzone w latach 2016–2018 doprowadziły do uszkodzeń konstrukcji samolotu, uniemożliwiając przywrócenie jego zdolności lotnych.

Decyzja o umorzeniu opiera się na stwierdzeniu, że samolot już wcześniej utracił zdolność do lotów. Od 2011 roku nie posiadał ważnych przeglądów technicznych, a następnie został zakwalifikowany w ewidencji wojskowej jako złom. Prokuratura uznała również, że obowiązujące przepisy dawały podkomisji prawo do prowadzenia badań ingerujących w konstrukcję, jeśli było to konieczne do realizacji celu badawczego.   


Miała być "hańba", jest umorzenie 

Śledczy badali także możliwość niedopełnienia obowiązków przez ministra obrony narodowej, polegających na braku działań zapobiegających uszkodzeniu maszyny. Ten wątek również zakończył się umorzeniem. W ocenie prokuratury nie było podstaw, by uznać, że działania lub zaniechania ministra wypełniały znamiona przestępstwa. 

"(...) ustalono, że podejmowane czynności nie były motywowane zamiarem wyrządzenia szkody ani utrudnienia postępowania karnego, lecz realizacją zadań związanych z ustaleniem przyczyn i okoliczności katastrofy lotniczej. Prowadzone były w ramach obowiązujących procedur i uprawnień. Zgromadzony materiał dowodowy nie potwierdził istnienia zamiaru wymaganego dla przypisania odpowiedzialności karnej" - czytamy w komunikacie śledczych. 

Na jednej z konferencji prasowych w ubiegłym roku wiceszef MON Cezary Tomczyk pokazywał na podstawie dokumentacji, jak Macierewicz miał niszczyć Tupolewa o numerze 2. Nazywał fakty "porażającymi". - Specjaliści działający w podkomisji Macierewicza pokusili się o zabezpieczenie niektórych otworów powstałych w wyniku wycinania elementów samolotu. W tym celu posłużono się pasami taśmy klejącej, której głównym celem było, jak mi się wydaje, raczej zakrycie hańby, jakiej dopuściły się osoby odpowiedzialne za prowadzenie tych prac - mówił. Ostatecznie śledczy nie potwierdzili zarzutów, stawianych na konferencji prasowej przez Tomczyka. 

Na portalu X wyborcy obecnej koalicji rządowej domagają się nazwiska prokuratora, który umorzył sprawę podkomisji smoleńskiej. Wielu z nich nie dowierza, że nie postawiono nikomu zarzutów. 

Równoległe zarzuty wobec Antoniego Macierewicza

Choć postępowanie dotyczące samolotu zostało zamknięte, wobec Antoniego Macierewicza trwa inna sprawa. Prokuratura zarzuciła mu ujawnienie tajnych informacji związanych z katastrofą smoleńską. Według prokuratora Przemysława Nowaka, materiały niejawne miały być ujawniane w latach 2018–2022 m.in. w dokumentach publikowanych na stronie MON oraz podczas wystąpień publicznych.

Były minister obrony narodowej odmówił składania wyjaśnień i nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Uzasadnienie aktu oskarżenia jest niejawne. Prokuratora przypomina, że za za zarzucane czyny posłowi PiS grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności. 

 

Fot. Antoni Macierewicz, były szef podkomisji smoleńskiej i MON/PAP

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj196 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (196)

Inne tematy w dziale Polityka