Kiedy ktoś w naszym kraju zaczyna rozmowę o związkach partnerskich czy prawach kobiet, podnosi się krzyk – najczęściej z kręgów zwolenników największej partii opozycyjnej – o tym, jakie to nieistotne. W obliczu kryzysu państwa, bezrobocia, biedy, wyprzedawania majątku narodowego i sprzedawania Polski na arenie międzynarodowej. Jest nawet na to termin – tematy zastępcze. Krótkie hasełko, które ma tłumaczyć maluczkim wszystko. Podobnie jak wydumana opozycja moher – leming, nie tłumaczy nic. A nawet zaciemnia obraz.
Nie tłumaczy, bo jak rozumieć ten szum medialny o obrazie uczuć religijnych i całym tym bagażu wierzeń, podniesiony przez PiS? To dokładnie to samo – fundowanie publice tematów zastępczych. Z mojego punktu widzenia odbywa się według identycznego scenariusza jak w wyżej opisanych przypadkach. Nie ma recept na wygranie wyborów, niewiele osób rozumie program rządu technicznego, więc uderzamy po linii obyczajowo – światopoglądowej, zdają się myśleć politycy opozycji. I wszystko gra. Teraz każdy rozumie, gdzie stoimy my, a gdzie nasi przeciwnicy. Nic łatwiejszego pod słońcem.
Cała afera z jakimś kiepskim kabareciarzem w roli głównej przypomina sam kabaret. W dodatku nieśmieszny zupełnie. Osobiście widziałbym tego satyryka w więzieniu – jednak nie z powodu obrazy moich uczuć religijnych. Skazałbym go za opowiadanie słabych żartów, bo jest kiepski, niezależnie od tematów, na jakie się wypowiada. Nie to jest jednak ważne. Ważne jest, że znowu mamy o czym rozmawiać, prawda? I o co kruszyć kopie.
Najbardziej interesujące są te obrazy. Obrazy uczuć religijnych, rzecz jasna. Szczerze współczuję tym wszystkim, którzy z tak błahych powodów nie mogą spać w nocy. Jeśli byle pracownik estrady jest w stanie zaburzyć życie tylu ludziom, to musi być coś nie tak. I chyba właśnie jest nie tak, mocno nie tak. Z tego, co mogłem zaobserwować, najbardziej oburzeni w sieci są ci, którzy przed kilkoma tygodniami zasypywali łącza prostackimi żartami z Anny Grodzkiej czy Roberta Biedronia. Jak rozumiem, moralność Kalego, tak dobrze opisana przez Sienkiewicza, obowiązuje nadal w naszym pięknym kraju. Jak my żartować, to dobrze. Jak z nas, to obraza. Majestatu, oczywiście. I dotyczy to obu stron tego sporu.
Wszystko zaś sprowadza się do jednej, jedynej prawdy. Nie szanujemy się nawzajem. Jeśli ktoś ma odmienne poglądy, wygląd, pochodzenie, religię, po prostu musimy go nienawidzić. Inaczej nie umiemy. I dlatego nie narzekajmy na stan polskiego państwa. Bo to narzekanie jest właśnie tematem zastępczym – na nienawiści nigdy nie zbudujemy żadnego normalnego państwa. Ten stan rzeczy zaś jest dla mnie prawdziwą obrazą uczuć religijnych. Religia bowiem mówi o miłości, szanowni państwo.




Komentarze
Pokaż komentarze