We Wrocławiu środowiska lewicowe organizują obchody święta 1 maja. Można oczywiście się z tym nie zgadzać, ale mamy demokratyczny system rządów, każdemu wolno demonstrować w sprawie, jaką popiera i uważa za słuszną. Obchody są legalne, organizacje tworzące Koalicję 1 maja też. Również i ludzie biorący czynny udział w przygotowaniach całej imprezy występują pod nazwiskami, nie dają wywiadów w kominiarkach. Postulaty stworzone na tę okoliczność również nie są sprzeczne z obowiązującym prawem. Kilka dni temu okazało się jednak, że to wszystko nie wystarczy. Przedstawiciele Koalicji przekonali się o tym na własnej skórze, próbując wręczyć postulaty posłom PO w ich biurach tuż przy wrocławskim Rynku. Pod drzwiami czekała na nich policja, która wszystkich wylegitymowała. Podobno – zdaniem policjantów – mieli stanowić potencjalne zagrożenie. Dla kogo i skąd w ogóle taki pomysł, nie wiadomo. Pewnym śladem może być fakt, że o planowanej wizycie w poselskich siedzibach uprzedzili z góry drogą mailową. Kiedy zaś udało im się wejść do środka okazało się, że żadnej osoby zasiadającej w tej kadencji parlamentu z partii Donalda Tuska i tak nie ma na miejscu.
Cała ta sytuacja dowodzić może dwóch rzeczy. Pierwsza z nich od razu narzuca się sama. Platforma Obywatelska nie ma nic wspólnego z obywatelskimi potrzebami. Jej parlamentarzyści nie mają czasu na to, by w godzinach prac swojego biura poświęcić choć chwilę na spotkania ze zwykłymi ludźmi. Być może planowanie długiego weekendu było tu przeszkodą, być może wytężona praca w stolicy dla ojczyzny. Patrząc po sytuacji naszego kraju, należałoby jednak skłonić się raczej ku temu pierwszemu tłumaczeniu. Dobrodziejstw panów posłów i pań posłanek z Platformy Obywatelskiej doświadczamy właściwie każdego dnia.
Być może jednak całe zajście ma drugie oblicze. Dużo bardziej groźne w perspektywie. Chodzi mianowicie o stosunki na linii władza-obywatel. Nie ma chyba rządu w krótkiej historii naszej wolności, który nie ma na koncie podobnego (lub dużo groźniejszego w skutkach) wyczynu. PO nie wpuściła do sejmu związkowców, PiS w swoim czasie walczył z pielęgniarkami, SLD nie miał skrupułów w wysyłaniu policjantów do pacyfikowania strajku w Ożarowie. Rolnicze protesty tłumiono przez ostatnie 24 lata bez żadnych większych oporów, niezależnie od tego, do jakiej opcji politycznej przyznawał się aktualny rząd. Przykładów na arogancję władzy można znaleźć bez liku, na każdym właściwie szczeblu jej sprawowania. Weźmy na przykład jednego z radnych w mieście Krakowie, który odpowiedział mieszkańcom, że nie spotka się z nimi, bo nie są jego wyborcami z racji zamieszkania w innym okręgu. Prezydent Wrocławia nie ma ani jednej godziny w tygodniu, w czasie której byłby dostępny dla mieszkańców swojego miasta. I tak dalej i tak dalej, każdy może znaleźć podobny przypadek w swojej okolicy.
Można pewnie długo zastanawiać się nad przyczynami owego stanu rzeczy, po raz kolejny tłumaczyć wszystko zaborami, okupacją niemiecką czy udawaną suwerennością czasów PRL. Niezależnie od źródeł pochodzenia wpływ tej arogancji widoczny jest gołym okiem. Coraz mniej obywateli wierzy w możliwości jakiejkolwiek zmiany sytuacji za pomocą kartki wyborczej, coraz mniejsza jest ilość ludzi uznająca Polskę za kraj normalny. Nadal zwykły człowiek nie znaczy nic, a pojęcie społeczeństwa obywatelskiego można zobaczyć jedynie w szkolnych podręcznikach do WOS-u. Jak wielu dawnych opozycjonistów i sympatyków rozczarowało się do sposobu uprawiania polityki po '89 roku, jak wiele osób dziś nie ma zamiaru angażować się w życie społeczne z tego powodu? W efekcie państwo słabnie nie tylko z racji wycofywania się z pełnienia funkcji do jakich zostało powołane, ale przede wszystkim dlatego, że obywatele nie mają do niego zaufania. Jak zaś wiadomo, zaufanie stracić jest bardzo łatwo, odzyskać je to jednak najtrudniejsze zadanie.
Taki jest smutny wniosek płynący z faktu, że ktoś przestraszył się kilku osób, chcących jedynie porozmawiać i przedstawić swoje bolączki komuś, kto z definicji ma reprezentować dobro wspólne ogółu. Śmieszno i straszno zarazem.




Komentarze
Pokaż komentarze (19)