krzysztofmroczko krzysztofmroczko
835
BLOG

Tylko dla orłów?

krzysztofmroczko krzysztofmroczko Polityka Obserwuj notkę 2

Jak byłem kilkulatkiem, zafascynował mnie film wojenny pod tytułem Tylko dla orłów. Chciałem być tak twardy jak brytyjscy komandosi, w kilka osób gromiący całą niemiecką twierdzę. Potem troszkę podrosłem i zauważyłem, że to, co jest dobre w czasie wojny, niekoniecznie sprawdza się w czasach pokoju. Jednak w każdym czasie największe sukcesy człowiek odnosi w grupie.

Taka refleksja mnie naszła dziś, w związku z tym, że podobno orzeł może. Przyznam, że zaskoczyła mnie ta akcja. Podobno ma budować lepsze społeczeństwo, więc obserwowałem pilnie. I jak tak sobie na nią popatrzyłem, to uświadomiłem sobie, że raczej zrobi więcej złego niż dobrego.

Zapytajmy wprost – czy tylko orzeł może? Nie jestem dobry z przyrody, której lekcje mnie zawsze nudziły, ale jednak pamiętam coś nieco. Była tam mowa na przykład o tym, że dla równoważnego rozwoju ważny jest ekosystem jako taki. Zatem całość, zbiorowość, w której każdy ma określone miejsce i funkcje. Wyobrażacie sobie ekosystem złożony z samych orłów? To byłaby niezła jatka, w której szybko nawzajem by się pozabijano. Dla pełni harmonii potrzebne są też i stworzenia stojące niżej w hierarchii. Tak bowiem toczy się światek, jak napominał wspaniały obserwator ludzkiego życia Moliere. Potrzebujemy orłów, to prawda, ale równie mocno potrzebujemy pracowitych mrówek, dostojnych pawi czy – tak, tak! - upartych osłów albo chytrych lisów. Dla lepszej Polski powinniśmy budować ekosystem właśnie, a nie stawiać na rozwój jednego gatunku. Chyba o to chodziło w ruchu, który na sztandary wyniósł słowo Solidarność. Wspólnym wysiłkiem możemy zrobić więcej niż w pojedynkę. To prawda znana, choć w naszych głowach sieje się poprzez przekaz medialny kult jednostki. Od małego dzieciom mówi się, że tylko najlepsi są coś warci, reszta pozostaje na marginesie. Efekty widać na co dzień – Polacy nie angażują się w życie społeczne, w działalność charytatywną czy pomoc sąsiedzką. Jeśli zatem akcja z okazji 2 maja ma budować lepsze społeczeństwo nad Wisłą, to chyba jest całkowicie chybiona.

Być może jednak chodzi o coś zupełnie innego. To zwyczajna medialna celebra, która ma dać ludowi kolejne igrzyska w miejsce chleba czy pracy. Skoro jest tak źle, jak jest, władza postanowiła – za nasze pieniądze, a jakże! - dać nam posmak słodkiego, miłego życia. Patrzenie na orła z czekolady ma pewnie sprawić, że zapomnimy o głodnych dzieciach, o eksmisjach na bruk i rosnącym bezrobociu. Zapomnimy o Smoleńsku, przestaniemy się interesować kolejnymi aferami, zaczniemy patrzeć na świat przez te różowe okulary i będzie wszystko w porządku. Bylebyśmy nie robili polityki.

Jest w tym pewna logika, trzeba to przyznać. Przecież lud, który dostałby dziś chleb, zacząłby pewnie zaraz domagać się kiełbasy. A to już byłoby uderzenie w system, czyż nie?

Wrocławianin z urodzenia i przekonania. Myślę szybko, nie owijam w bawełnę. Nadal wierzę w dziennikarstwo obywatelskie, dlatego prowadzę portal osiedlowy Wrocław Leśnica Info. Tutaj już nie piszę o polityce, zostawiam to hunwejbinom i sekretarzom. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka