krzysztofmroczko krzysztofmroczko
1340
BLOG

Premiera miłość do dzieci

krzysztofmroczko krzysztofmroczko Polityka Obserwuj notkę 8

Bardzo wzruszająco przemawiał pan premier przy okazji święta 3 maja. Wzruszenie nie pozwoliło mi przez ostatnie dwa dni nic napisać. Dopiero dziś mogłem jakoś otrzeć łzy i zastanowić się nad tym, jak to wszystko naprawdę wygląda. Wszak kiedy szaleją uczucia, rozum śpi.

Słowa premiera, definiującego na nowo patriotyzm, poruszyły mnie do głębi. Jako człowiek ciągle śledzący dyskusję o tym, czym powinien być patriotyzm lub czy w ogóle ma rację bytu, w krótkiej mowie premiera uzyskałem obraz, który nawet mógłbym kupić. To co prawda żadne arcydzieło, raczej landszafcik z ryneczku, ale co tam. Przynajmniej tanio. Żeby być patriotą, nie trzeba bić dzieci, powiedział pan premier i to właściwie podoba mi się. Jak zapewne i milionom innych słuchaczy i oglądaczy. No i trzeba się troszczyć o najsłabszych, dodał jeszcze pan Tusk.

Problem tylko taki, że tego samego dnia rodzice piszą do premiera list, w którym stwierdzają, że Polska to pseudo-państwo i oni nie chcą być dłużej jej obywatelami. Na czele zaś pseudo-państwa może stać tylko pseudo-premier, jak dyktowałaby logika. Jak państwo zamyka szkoły, do których chodzą dzieci ludzi płacących w tym kraju podatki, to można poczuć się właśnie tak. To jest prawdziwa historia zdradzonych o świcie. Wstają rano, a tu nie ma szkoły.

Wracając do mowy premiera. Nie ulega wątpliwości, że bicie dzieci odeszło do lamusa nieużywanych już środków wychowawczych. I słusznie. Problemy wychowawcze, spowodowane niewypełnieniem powstałej pustki pozostawmy pedagogom, a skupmy się na czymś innym, co wynika właśnie ze słów premiera.

Donald Tusk ma bowiem rację. Nie trzeba już wcale bić dzieci w dzisiejszych czasach. Wystarczy zamknąć im szkoły, zabrać połączenia autobusowe do większych ośrodków, zlikwidować szkolne i gminne biblioteki czy choćby sprywatyzować stołówki. Nie trzeba podnosić ręki uzbrojonej w pas, to takie niemodne dziś zresztą. Dziś głównym narzędziem opresji jest nacisk ekonomiczny, dużo mniej widoczny. Nie znaczy to jednak, że skutek jest słabszy. Wręcz przeciwnie. Widać go zresztą nie tylko w edukacji, ale pozostańmy przy niej. Wbrew bowiem szumnym i głośnym krzykom rządowych mediów o statystykach wykształcenia Polek i Polaków, mamy do czynienia z wycofywaniem się państwa z tej materii. Podobno się nie opłaca. Dziwne, że w innych krajach się opłaca, ale my tu mamy widocznie jakiś inny model ekonomiczny. I nam się nie opłaca, a jak ktoś chce być wykształcony, to powinien za to zapłacić. Coraz więcej urzędników państwowych i samorządowych mówi o tym wprost, na czele z panią minister szkolnictwa wyższego.

W efekcie nie bijemy dzieci. Jako nowocześni patrioci skazujemy je na życie w państwie, z którym łączyć będzie ich tylko niechęć do płacenia podatków, z których i tak nie mają pożytku. Pieniądze wydaje się na wygodne życie władzy i kiepskie imprezy w stolicy. Jeśli taki jest plan premiera, to chyba i dla mnie przychodzi czas na wypisanie się z takiego państwa.  

Wrocławianin z urodzenia i przekonania. Myślę szybko, nie owijam w bawełnę. Nadal wierzę w dziennikarstwo obywatelskie, dlatego prowadzę portal osiedlowy Wrocław Leśnica Info. Tutaj już nie piszę o polityce, zostawiam to hunwejbinom i sekretarzom. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka