krzysztofmroczko krzysztofmroczko
187
BLOG

Homo apparatus

krzysztofmroczko krzysztofmroczko Polityka Obserwuj notkę 0

Przed laty ksiądz Tischner napisał o tym, jak w Polsce nowej nadal unosi się duch zniewolenia radzieckim myśleniem i nazwał tę postawę homo sovieticus. Ludzie mieli być bezwolni, zależni od państwa, oczekujący prowadzenia za rękę. Dziś mamy już pokolenie później. Wszyscy ci, o których wówczas pisał ksiądz filozof, albo znaleźli swoje miejsce w nowej rzeczywistości albo znaleźli się na śmietniku historii, dogorywając w popegeerowskich wioskach i wielkomiejskich blokowiskach z wielkiej płyty. Młodzi zmienili swoje podejście tak bardzo, że gdyby potrafili działać wspólnie, wprowadziliby ustrój, w którym państwo nie miałoby wielu uprawnień, może poza reprezentacyjnymi. Wydaje się, jakby myślenie rodem ze słusznie minionego ustroju zakończyło się na dobre. Zaraz, zaraz... Jak się tak lepiej przyjrzeć, to okazuje się, że nie wszędzie. Jest taka grupa naszego społeczeństwa, która nie zmieniła się ani trochę.

Tą grupą jest nasza klasa polityczna. Tu panują dokładnie te same zasady, jakie wyznaczone zostały przez Józefa Stalina, który był autorem znanego zdania: „Kadry decydują o wszystkim”. W kraju nad Wisłą precyzyjna prawda, głoszona przez Wielkiego Sternika Rewolucji jest objawieniem nadal żywym. I praktykowanym z zamiłowaniem ogromnym. Co więcej – praktykowanym przez wszystkich, od lewa do prawa, od samej góry do samego dołu, wszerz i wzdłuż. Nieprawda?

Weźmy ostatnie wyliczenia prasy o tym, na co idą partyjne pieniądze. Żyją sobie z nich dobrze panowie i panie połączeni partyjną przynależnością. Widać, że łączy ich to bardziej niż jakiś tam program, bo programy tworzy się dla motłochu, który i tak nic z tego nie zrozumie. Ważne jest, że mogą się spotkać i pogadać, spędzić kilka dni w jakimś fajnym miejscu w kraju albo – jeszcze lepiej – za granicą. Nieważne, że nie znają języków, nie mają często pojęcia o tym, co taki wyjazd miałby przynieść dobrego krajowi czy miastu. Ważne wydaje się być jedynie to, że za wyjazd nie płacą z własnej kieszeni.

Przed laty było tak, że pozwolenie na worek cementu dawał ktoś w Komitecie Wojewódzkim. Dziś cement można kupić wszędzie, ale za to ziemia podrożała. Więc teraz opłaca się znać kogoś, kto działkę odrolni na przykład. Albo przeciwnie – wpisze jako rolną, by dopłaty pomogły koledze znanemu z partii matki. I tak się kręci, a wysyp spółek skarbu państwa i spółek miejskich świadczy o tym, że ręka rękę myje bardzo skutecznie. Prawie brudu nie widać. Ale to są sprawy znane, więc może o tych mniej znanych.

Drogie zegarki czy załatwianie interesów na cmentarzach mają jeden wspólny mianownik – wspólnotę interesów, w których najważniejsze jest JA, potem Moi Koledzy, a potem... Potem nie ma już nic. Frazesy o takiej czy innej Polsce mówi się w ten sam sposób, w jaki dzieci w szkołach recytują strofy Pana Tadeusza – z niechęcią maskowaną uśmiechem i uroczystym strojem, bez zrozumienia treści i z bolesną świadomością zawierania transakcji wiązanej.

Wróćmy do nowego pokolenia i związanych z nim nadziei. Za rządów AWS/UW wydawało mi się, że to się niedługo skończy. Ludzie dawnej partyjnej nomenklatury odejdą, podobnie będzie z ludźmi dawnej opozycji. Na ich miejsce przyjdą nowi, wykształceni, o dobrych manierach, a przede wszystkim z poczuciem misji, która zmieni oblicze tej polityki. Niestety, mija prawie druga dekada od tego czasu, a ja dawno pozbyłem się złudzeń. Nowe pokolenie przyszło, ale po pierwsze nadal czerpie wzorce od starszych, po drugie jest jeszcze bardziej bezideowe i bezwzględne. Zamiast nowej jakości mamy w parlamencie Hofmanów, Jońskich, Rozenków, którzy rozpychają się łokciami, nie mając przy tym pojęcia o niczym, a jedyną ich zaletą wydaje się być wierna służba szefom. A nasza polityka nadal opiera się na tym, co było.

Najgorsze zaś w tym wszystkim to, że większości naszego społeczeństwa odpowiada ten stan rzeczy. Potwierdzają to wybory co cztery lata. Widocznie nawet naród u nas jest przekonany, że nie można inaczej, że zasługujemy tylko na takie elity polityczne i pozostaje jedynie się z tym pogodzić lub uciec jak najdalej stąd. W obu wariantach przegrywamy wszyscy, ale przegrywanie mamy podobno zapisane w genotypie. I dlatego szans na zmianę nie przewiduje się.

Wrocławianin z urodzenia i przekonania. Myślę szybko, nie owijam w bawełnę. Nadal wierzę w dziennikarstwo obywatelskie, dlatego prowadzę portal osiedlowy Wrocław Leśnica Info. Tutaj już nie piszę o polityce, zostawiam to hunwejbinom i sekretarzom. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka