21 obserwujących
349 notek
214k odsłon
  4515   0

Historyczny Woodstock?

 

 

Tegoroczny Przystanek Woodstock na pewno przejdzie do historii. Nie z powodu muzyki bynajmniej. Wydarzyło się coś dużo bardziej ciekawego. Biedny pan Miecugow spotkał się z ludem, by nauczać. I spotkanie mu się nie podobało, bo jeden z ludu uznał, że nie może wytrzymać tych bredni. Reszta publiczności przeprosiła, co też można usłyszeć. Nie rozumiem dlaczego, skoro przed rokiem pan redaktor zauważył, że lud to motłoch, który domaga się jedynie głupawej rozrywki, stąd głupawe programy i seriale TVN. Zapewne konfrontacja tezy z rzeczywistością tak nim wstrząsnęła.

Tak naprawdę jednak jedyną ofiarą są ci młodzi ludzie, którzy są tam na miejscu. Zafundowano im – przy współpracy TVN między innymi – bardzo dokładnie przemyślane pranie mózgu, przy którym kłamstwa sowieckiej propagandy przypominają niewinne bajeczki. Zawłaszczono bunt, zawłaszczono pojęcia, rozbito jakąkolwiek siłę sprawczą. Podano na tacy fałszywe hasła i fałszywych idoli, podlanych sosem kultowości i przypudrowanych częstymi występami na szklanych ekranach.

Posłużono się symbolem dawnego ruchu hippisowskiego. Słynne trzy dni miłości, pokoju i muzyki zamieniono jednak w przeciwieństwie wszystkich haseł sprzed lat. Dano w zamian imprezę z wielką pacyfką, na której reklamuje się wojsko. Co roku sprowadza się gwiazdy – w tym roku między innymi Miecugowa – które mają odgrywać rolę autorytetów. Widziano już tu Leszka Balcerowicza, który przekonywał zapewne, że emerytalny system to przeżytek, a człowiek, zamiast miłości i muzyki, powinien być egoistą i pracoholikiem. Zaproszono Marka Belkę, który był jednym z architektów naszej inwazji na Irak. Zaiste, bardzo to pacyfistyczne.

Organizatorzy nie przejmują się niczym, nawet taką wpadką na żywo. Na pewno przekują ją na sukces, tłumacząc wszystko wpływem ludu smoleńskiego i wypowiedziami prezesa PiS, bo to przecież działa. I zadziała pewnie znów. Oni dobrze wiedzą, że wygrali już dawno walkę o rząd dusz. Pamiętając Jarocin lat 80. z własnego doświadczenia wiedzą dobrze, że dużo lepiej jest zaprzestać walki z młodym pokoleniem. Konfrontacja się nie opłaca po prostu. Dużo efektywniej jest zrobić imprezę, na której można jeszcze skorzystać, wciskając młodym swoje idee, opakowane dla niepoznaki w pseudomłodzieżowy język.

Może jednak zaatakowanie Miecugowa oznacza jakieś początki zmian? Oby tak, bo inaczej nie będzie już u nas niedługo żadnych idei. Będzie jedynie program, dla którego ktoś napisał scenariusz.

Lubię to! Skomentuj87 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale