21 obserwujących
467 notek
243k odsłony
  170   0

Obietnice, obietnice, obietnice

W dziejach narodów i społeczeństw pojawiają się zdarzenia, które pokazują i eksponują istniejące w nich rozbieżności, sprzeczności, rozdźwięki, antagonizmy, a nawet konflikty. Fakty te występują z różną częstotliwością, wydobywając na powierzchnię rzeczy i zjawiska, które latami i miesiącami egzystują podskórnie, w ukryciu, ale przecież permanentnie. Ich skutki mają wymiar szeroki, dotykający struktur i mechanizmów, według których funkcjonują duże zbiorowiska. Mają jednak także skutki w małych, nieformalnych grupach, które – wydawałoby się – nie stawiają sobie górnolotnych celów.

Tak było między innymi i w tym gronie. Gołym okiem można było dostrzec wśród zgromadzonych wokół stołu duże zróżnicowanie nastrojów. Niektóre twarze tryskały satysfakcją i nadzieją. Inne przysłaniał cień rozczarowania z lekką domieszką niepokoju. Rozmowa co chwilę utykała, niczym statek, któremu nie udaje się omijać gęsto występujących mielizn.

„Właściwie zostało już niewiele do obiecania” – podjął kolejną próbę przerwania ciszy właściciel firmy z grupy małych i średnich przedsiębiorstw. Wygłosił tę kwestię tonem, w którym trudno się było doszukać agresji, a nawet zaczepki. Raczej była to spokojna konstatacja. Jednak jedyny w całym gronie student potraktował ją bardzo osobiście. „Niektórzy składają obietnice bez cynizmu. Szczerze wierzą, że będą w stanie je wypełnić i mają zamiar to zrobić” – oświadczył z mocą. „Ale niektórym brak wiary” – dorzucił z pewnym smutkiem. „Wiary i cierpliwości” – doprecyzowała milcząca zwykle podczas spotkań pracownica jednego z centrów handlowych. Niektórzy z zebranych sprawiali wrażenie, jakby widzieli ją pierwszy raz w życiu. Może rzeczywiście wcześniej jej nie zauważali? Trudno powiedzieć.

„Obiecać nie grzech” – starał się łagodzić sytuację urzędnik samorządowy. Wyglądało na to, że mówi z przekonaniem i z własnego doświadczenia. „Ktoś powiedział, że lepsza złamana obietnica niż żadna” – przyszedł mu w sukurs wykładowca akademicki.

„Brzydzi mnie wasz cynizm” – student otrząsnął się jak pies, który zaliczył kąpiel. „Przekonacie się, że nie zawsze musi być źle i ponuro” - zapewnił. „Ja tam wierzę, że ludzie są dobrzy” – powiedziała gospodyni spotkania, wchodząc z nową porcją kawy w termosie. „I że moja wnuczka będzie żyła w lepszym świecie” – dodała i zabrała się za ponowne napełnianie filiżanek. Tylko po minie niektórych można się było domyślić, że wcale nie chcą dolewki.

Tekst powstał jako felieton dla radia eM

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale