ks. Artur Stopka ks. Artur Stopka
48
BLOG

Wszystkiemu winny Jan Paweł II?

ks. Artur Stopka ks. Artur Stopka Polityka Obserwuj notkę 6

"Może następca słowiańskiego papieża będzie teraz mógł wreszcie spotkać się z następcą Aleksego, z którym prawdopodobne jest to, że Święta Rosja naprawdę przewróci kartę i obierze nowy kurs, całkowicie post-sowiecki" - snuje marzenia watykanista Luigi Accattoli na lamach Corriere della Sera. Marzyć zawsze wolno. Nawet należy. Ale trochę realizmu tez sie w życiu przydaje. A ten każe być bardzo ostrożnym w kwestii relacji rosyjskiej Cerkwi ze Stolicą Apostolską.

W ostatnich dniach we włoskiej prasie pojawiło się kilka artykułów obarczających winą za zamrożenie stosunków Kościół katolicki-rosyjskie prawosławie Jana Pawła II (w tym jego polskość i słowiańskość) i sugerujących, że Benedykt XVI wszystko odkręci. Nie przesadzałbym w wyciąganiu pochopnych wniosków. Co prawda Benedykt XVI uczynił kilka gestów bardzo ugodowych wobec rosyjskiej Cerkwi (moim zdaniem szczytem tych gestów było usunięcie abp Tadeusza Kondrusiewicza i wstawienie na jego miejsce  Włocha  o. Paolo Pezzi), ale mają one swoja granicę, za którą po prostu przejść sie nie da. Zresztą, jak wynika z pojawiających sie ostatnio w mediach informacji (które "podskórnie" krążyły już od dawna), to nie Aleksy II był najbardziej antywatykański, lecz jego otoczenie pilnowało, aby się nie wychylił za bardzo. I każdego następcę Aleksego to otoczenie przypilnuje.

W relacjach Watykan-rosyjskie prawosławie jest tak dużo pozakościelnej polityki, że nie należy się spodziewać, aby w jakimś krótki okresie mogło tu dojść do przełomowych decyzji. Nawet jeżeli w którymś momencie dojdzie do jakiegoś spektakularnego spotkania (w co osobiście bardzo wątpię), nie będzie z niego nic konkretnego wynikało. Będzie to puste widowisko, po którym uczestnicy rozejdą się w swoje strony bez załatwienia czegokolwiek.

Ambicje rosyjskiej Cerkwi są mocno zbieżne z ambicjami Rosji i nie trzeba szczególnej przenikliwości, aby dostrzec, że Rosyjski Kościół Prawosławny jest jednym z elementów gry, którą Rosja toczy dzisiaj z całym światem. Nie bez powodu pojawiają się nagle cerkwie w tak dziwnych krajach, jak Kuba.

Aleksy II był w pewnym sensie zakładnikiem istniejącej sytuacji i według wszelkich znaków na niebie i ziemi będzie nim jego następca. A z zakładnikami nie da się dojść do wartościowego porozumienia.

Nie ma więc głębszego sensu wypisywać po gazetach i portalach, że śmierć Jana Pawła II i Aleksego II jest szansą na otwarcie nowego etapu w relacjach katolików z rosyjskim prawosławiem. Problem nie leży w tym, kto jest papieżem, a kto patriarchą w Moskwie. A już na pewno nie było winą Jana Pawła II, że Święta Rosja dotychczas nie przewróciła karty i nie obrała nowego kursu, całkowicie post-sowieckiego.

Na niedzielę: Człowiek w międzyczasie

Dziennikarz, który został księdzem

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka