Rzecznik rządu Paweł Graś poinformował żądną wiedzy o premierze publikę, iż Donald Tusk wybiera się w przyszłym tygodniu na urlop.
Moim zdaniem premierowi należy się urlop jak rzadko komu. Po jesiennej ofensywie legislacyjnej rządu, kiedy to premier przeprowadził się do Sejmu, nie jadł, nie spał, a pilnował ustaw, które - trzeba przyznąć z ręką na sercu - spływały w takiej ilości i jakości, że opozycja zamilkła na dobre.
Niestety, opozycja obudziła się z letargu i poniewczasie zażądała głowy ministra Cezarego Grabarczyka. Nie sposób opisać w tym miejscu wszystkich dokonań ministra infrastruktury i nie taki jest cel tej notki. Dość powiedzieć, że opozycja znowu spędziła przemęczonemu premierowi Donaldowi Tuskowi sen z powiek. Na szczęście premier jest wysportowany, a przez to dobrze przygotowany do sejmowych utarczek. Ileż to jednak może wytrzymać organizm normalnego człowieka? Bardzo dobrze, że profesjonalni doradcy premiera doradzili mu przeto, iż po wyczerpującej akcji legislacyjnej i bezpodstawnym ataku opozycji na jednego z najlepszych ministrów w jego rządzie, czas wypocząć.
To pisałem ja, Ksymenes, bloger trzeciej klasy


Komentarze
Pokaż komentarze (21)