Skończyło się wystąpienie premiera Donalda Tuska w Sejmie. Nagrywam sobie wszystko, ale już po kilku chwilach zorientowałem się, co będzie słowem-wytrychem w najbliższych narracjach. Tym słowem jest
PRAWDA
Premier pobił chyba rekord świata i okolic w różnych odmianach tego słowa. Prawda jest nadrzędna, prawda przyświeca, tylko prawda się liczy, najważniejsza jest prawda (i jeszcze kilkadziesiąt nowych sloganów reklamowych rządu PO opartych na tym słowie). Zastąpiło ono słowo "miłość" jako najbardziej rozpoznawalny znak marki PO.
Doświadczenie uczy, że jeśli ktoś nadużywa słowa prawda, to trzeba być czujnym, bo coś knuje i coś próbuje ukryć. Podobnie było z miłością tej partii. Im więcej było miłości werbalnej, tym więcej Palikot pojawiał się w mediach, ujadał, pluł, insynuował.
Donald Tusk dużo mówił o wykorzystywaniu tragedii dla celów politycznych. Ponieważ jednak mówił bardzo ogólnie, nie mogłem zorientować się, czy chodziło mu o Palikota, Niesiołowskiego, Kutza, Wajdę, czy raczej o Bronisława Komorowskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)