Oczywiście wedle Gazety Wyborczej, a ściślej Agnieszki Kublik. Do pracy wracają bowiem zawieszeni w obowiązkach na trzy miesiące Romuald Orzeł i Przemysław Tejkowski. Obaj utożsamiani z PiS. Zaś najczarniejszy scenariusz wedle GW, to... powrót na antenę programów Bronisława Wildsteina, Jana Pospieszalskiego i Anity Gargas. Wszyscy zostają określeni mianem dziennikarzy prawicowych.
Organ Michnika uczy zatem, jak w rzekomo wolnej Polsce można legalnie dyskryminować ludzi za poglądy, pod warunkiem wszakże, iż są to poglądy prawicowe. Nie ma znaczenia, że telewizja publiczna powinna mieć reprezentację w programach tej części społeczeństwa, na którą chce głosować co najmniej 30%. Dozwolone są jedynie audycje lewicowe bądź lewackie i to bez żadnych ograniczeń statystycznych w przedmiocie reprezentatywności.
Lecz czegóż tu spodziewać się po Gazecie Wyborczej?!


Komentarze
Pokaż komentarze