Nie wiem, kto wpadł na pomysł, by uczynić z Mariusza Błaszczaka jedną z twarzy PiS. Pewnie prezes Kaczyński, ale to tylko dowodzi, że prezes od zawsze miał i - niestety - ma problem z doborem właściwych ludzi na właściwe miejsca.
Obejrzałem sobie w TVP program z udziałem m.in. Tomasza Tomczykiewicza (PO) i Mariusza Błaszczaka (PiS). Temat dominujący - cukier i jego cena. Faktem jest, że na tle Tomczykiewicza wstyd nie błysnąć, lecz marne to pocieszenie. Mariusz Błaszczak był nieco lepszy (ale tylko "nieco") od Tomasza Tomczykiewicza. Nieprzygotowany do tej dyskusji i niepredestynowany w ogóle do potyczek intelektualnych Mariusz Błaszczak wypadł słabo i nieprzekonująco. W zasadzie miał wszystkich przeciwko sobie, ale ten wariant nietrudno było przewidzieć. Minister rolnictwa Marek Sawicki zwalił winę za ceny cukru na decyzje PiS z 2006 roku, a co zrobił Błaszczak? Odparł, że koalicja PO-PSL już działa blisko 4 lata. Czy naprawdę trudno było się przygotować na taki zarzut?
Konkludując, jestem zdystansowany do wszystkich partii politycznych, ale nie ukrywałem, iż noszę się z zamiarem pójścia na wybory i zagłosowania na PiS. Mimo iż moje poglądy gospodarcze sytuują mnie blisko UPR. Ale jeszcze parę takich występów przedstawicieli PiS i być może pozostanę w domu.


Komentarze
Pokaż komentarze (41)