Od czasu gdy PO zdobyła monopol władzy miała być zgoda, spokój i całkowita zmiana języka w debacie publicznej. Niestety, przyjaciel nowego prezydenta, Janusz Palikot w TVN24 ośmielił się powiedzieć, że ś.p. Lech Kaczyński jest odpowiedzialny za katastrofę pod Smoleńskiem i jego rodzina powinna przeprosić rodziny ofiar. Chyba zapomniał przy tym, że Marta Kaczyńska straciła obydwoje rodziców, a przyczyny owego dramatu nie zostały w żaden sposób ustalone. Czyżby retoryka wojenna powróciła?
Wczoraj w wieczorze wyborczym w tej samej stacji gościł łagodny jak baranek Stefan Niesiołowski. Niestety nie zauważył, że kilkunastokrotnie obraził - próbującą z nim normalnie rozmawiać - Elżbietę Jakubiak, wyborców Jarosława Kaczyńskiego i samego kandydata PiS. Natomiast myślał, że obraża go posłanka największej partii opozycyjnej, słynąca zresztą z niesłychanej grzeczności i uprzejmości w stosunku do swoich rozmówców.
Po wyborach można ocenić, że Kaczyński odniósł bardzo dobry wynik (prawie 8 mln. Polaków zagłosowało na niego), zaś Komorowski wygrał spodziewanie, ale przez czas kampani wyborczej stracił wielu wyborców. PiS jest w swietnej sytuacji przed wyborami samorządowymi. Ciekawe czy uda się tej partii zachować progres poparcia. Jeśli tak to mogą zwyciężyć bez żadnej kompromitującej afery rządów PO (niby kto miałby ją wytropić?)
W kampanii wyborczej przyszły prezydent pokazał, że jest kiepskim politykiem i na lidera się nie nadaje (przypomnijm:"Charyzmę mają zwykle psychopaci" - jakby się to nie odnosiło do Donalda Tuska) i utrzyma się na szczycie sceny politycznej tylko przez te pięć lat prezydentury. Poza tym spodziewam się, że jego funkcja zostanie zmarginalizowana poprzez zmianę w konstytucji (nie od dziś wiadomo, że Tusk jest zwolennikiem systemu kanclerskiego). Nie wiem czy jest ot zgodne z poglądami wyborców, ale to już czas pokaże.


Komentarze
Pokaż komentarze