Bronisław Komorowski wystąpił wczoraj w aducji Programu 1 Polskiego Radia "W samo pułudnie". Wywiad z prezydentem przeprowadzał jakże obiektywny redaktor Mazowiecki (oczywiście nie mylić z Tadeuszem, byłym premierem i doradcą obecnego prezydenta). Nic by nie było dziwnego w tej rozmowie. Panowie po prostu publicznie sobie słodzili. Komorwski czuł się jak u siebie w domu.
Obecny przeydent nie powstrzymał sie od negatywnych uwag na temat ś.p. Lecha Kaczyńskiego. Zarzucał mu złą politykę zagraniczną, którą, wg mniemania Komorowskiego, udało sie całkowiecie zmienić na lepsze. Mówił coś o Himalajach w stosunkach międzynarodowych. Zapomniał o umowie gazowej i o katastrofie smoleńskiej.
Zauważył, że teraz prezydent z premierem wreszcie nie kłócą się o samolot. No bardzo trudno mi jest wyobrazić sobie, że Komorowski będzie w konflikcie z Tuskiem. Głowa państwa jest może ekscentryczną osobą, zle jeszcze nie samobójcą. Gdyby chciał mieć coś do powiedzenia w sprawach kraju i zająłby stanowisko odmienne od premiera, natychmiast zostałby zniszczony przez przyjaźnie dotąd nastawione media. Nie łudźmy się: de facto szefem państwa nie jest Komorowski - jest nim Donald Tusk. Prezydent stał się tylko urzędnikiem państwowym, który czasami przejdzie się na defiladzie i podpisze jakąś ustawę. Sen Tuska o systemie kanclerskim poniekąd spełnia się.
Głowa państwa wspominała jeszcze o prmanentnym konflikcie imożliwym zminimalizowaniu go. Typowa sztuczka PR-owa. Doskonale wiemy kto podsyca konflikt i wojnę Polsko- Polską i komu się to opłaca. Polaryzacja w Polskim społeczeństwie wychodzi na dobre PO. Miejmy nadzieję, że do czasu.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)