Leszek. Leszek.
1030
BLOG

Chrześcijaństwo?

Leszek. Leszek. Rozmaitości Obserwuj notkę 47

Z jakichś - mniejsza w tej chwili o to jakich - powodów ludzie uznali, że 25 grudnia jest dniem urodzin Jezusa Chrystusa.
Nie jest, ale mniejsza z tym, ja bowiem o czymś nieco innym, znacznie ważniejszym.
Oto jak co roku, telewizje, gazeciny i w ślad z nimi dajmy na to blogerzy dajmy na to na salonie wydają z siebie teksty tak uduchowione w ich mniemaniu, że sceptycznego - jak ja - człowieka ogarnia wręcz obrzydzenie.
Obrzydzenie równe niemal temu, jakie każdy już (z tym, że niektórzy się nie przyznają) odczuwa słysząc dźwięki piosneczki Jingle Bells którą niektórzy nazywają w dodatku kolędą.
Teksty o których mówię ociekają wręcz - jak nieumiejętnie smażony karp tłuszczem - "miłościa" i to dwojakiego rodzaju: bezgraniczną i taką co to ją rzekomo odczuwamy wobec bliźniego, odkleja się od nich jak kiepska panierka  "współczucie", a "rodzina" odmieniana na wszelkie możliwe sposoby razi jak ość której nie wiadomo jak się pozbyć o ile jesteśmy gdzieś w gościnie.
To wszystko razem jest oczywiście bardzo wzniosłe i wręcz wzruszająco, bo często pobrzmiewa w tych wypowiedziach osobista nutka co nie czyni ich co prawda bardziej wiarygodnymi ale na pewno poprawia samopoczucie autorom.
Sprawiają też wrażenie bardzo uduchowionych (choć pojęcie "duchowość" w zestawieniu z niektórymi autorami wywołuje parokszyzmy śmiechu).
W każdym razie - powodowany niezmierzoną życzliwością zakładam, że spora część z ludzi owe łzawe teksty artykułujących wierzy we własną szczerość - przynajmniej wtedy, kiedy to piszą a niektórzy nawet i są o niej przekonani aż do Sylwestra.

I to jest tym smutniejsze... Bo nijak owi tak przesiąknięci "magią świąt" i okołoświąteczną (prawdziwą czy udawaną) duchowością ludzie - ze szczególnym uzględnieniem kapłanów - nie dają nawet znać, że mają najlżejsze choć wyobrażenie tego, z jakiego to właściwie powodu Jezus Chrystus musiał na zienię pofatygować.
Janse - co poniektórzy wspominają o wypełnionych proroctwach, o Zbawieniu i w ogóle - że Miłość (koniecznie z wielkiej litery) ale nikt nie piśnie nawet - co spowodowało aż konieczność osobistej interwencji Boga?
Nikomu do głowy nie przyjdzie, by choć kilka słów poświęcić prawdziwym powodom i prawdziwym celom a już najmniej temu, co tak naprawdę miał do powiedzenia Bóg ludziom...
Co naprawdę przerażające - większość ludzi wydaje się być głęboko przekonana, że wszystko to po to, żeby mogli pod koniec grudnia pojeść, zrujnować się na prezenty, błysnąć (przynajmniej na pokaz) współczuciem wobec bliźnich a co bardziej "uduchowieni" odczuwają jeszcze obowiązek pójścia do parafialnego kościółka...

Co to ma wspólnego z chrześcijaństwem - doprawdy nie wiem.
Szkoda, że i sami "chrześciajnie" też nie bardzo wiedzą mimo tego, że ten sam Jezus, którego narodziny celebrują wynajmując santaclausów żądał od nich ZROZUMIENIA.

Smacznego !

Leszek.
O mnie Leszek.

Osobnicy o inteligencji niższej lub równej inteligencji owczarka niemieckiego, trolle a także gawędziarze nie potrafiący rozpoznać meritum notki na tym blogu banowani są niezwłocznie i z przyjemnością.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (47)

Inne tematy w dziale Rozmaitości