Hasło dnia: INICJACJE
Witając się czule ze świtem, pachnąca jeszcze snem - nie przeczuwałam nie tylko dynamiki dnia - ale i kolejnych jego etapów.
Tylko nam się wydaje, że wszystko mamy pod kontrolą - nawet własną jaźń i pamięć.
Telefon przypomniał mi, jak daleko mi do doskonałości - choćby w zakresie wdrukowania sobie właściwej godziny.
I wtedy zaliczyłam rollercoaster - by jak namniejsze straty, których już i tak nie sposób było wyrugować.
Potem inicjacja - która zdjęła mi potężny kamień z serca.
Choć na jakiś czas.
Pomógł mi załatwić tę sprawę Czytelnik mego bloga - któremu bardzo dziękuję za pomocną dłoń, też za przyjemność jazdy autem - bo rzadko mam okazję.
I to też był rodzaj inicjacji - bo pierwszy raz się widzieliśmy.
Ja w aucie:
- Tak właśnie wygląda ladynoprofit.
Uśmiech rodem Mona Lisy na twarzy prowadzącego.
Do tego - niespodziewana i ważna wieść od Przyjaciółki z Warszawy.
Jakaś metafizyka - słowo daję.
A teraz?
Zmęczona, ale z ulgą pokonania tego, co odbierało mi spokój - czekam na zapowiadane burze w mym mieście.
Choć panicznie boję się burz - w jakimś sensie wpisują się w klimat tego dnia.


Komentarze
Pokaż komentarze