ladynoprofit ladynoprofit
1324
BLOG

Rolex - Primar Fear

ladynoprofit ladynoprofit Rozmaitości Obserwuj notkę 31

Dzisiejsze upokorzenie to jest łączny produkt poczucia ignorancji i impotencji.Impotencja bierze się stąd, że różne sprawy nas zaskakują. Zygmunt Bauman

Tradycyjnie - kilka mych spostrzeżeń po salonowym Live z Rolexem.

Inicjację zaliczył via skype - ale szczytowania nie mogło być - bo jak sam Rolex zażartował, on był spiskowcem stojącym za wywrotką techniczną.

Jedna rzecz mnie wczoraj uderzyła - że gdyby nie znać wpisów Rolexa - widz miałby spory problem z usytuowaniem jego preferencji politycznych.

Zauważyli to także sympatycy Blogera i sklasyfikiwali to jako wadę wczorajszego spotkania. Nie tyle wadę Rolexa - bo jakże to tak, co uchybienie Igora - który podał nam na urealnionej tacy bezbarwnego blogera.

Przed samym wywiadem egzaltowane sygnały radości - że gościem będzie wreszcie porządny człowiek.

 A priori pojawiły się podziękowania dla samego Igora za sam pomysł - by już chwilę po livie zaczęło się dezawuowanie dziennikarza, za formułę wywiadu.

Zawsze powtarzam - najpierw jest człowiek, daleko potem polityka.

Nieświadomie i Rolex udokumentował tę kolejność.

Skanowałam go więc jako faceta, a nie autora swych wpisów.

Rzadko zdarza się, by wypowiedź ustna była bardziej skonkretyzowana, spójna, niż słowo pisane.

U Rolexa właśnie tak jest.

Z lekkością, wyraźną swadą obrabia wątek, nie gubiąc waloru ekonomii słowa.

GPS konkluzji mocno przypięty do głównej nitki autostrady zagadnienia. Zero dróg krajowych, objazdów - no ale emigrant:-)

Paradoks polega na tym, że w wywiadzie jawi się jako wyrazisty facet - bo jego pióro tym nie pachnie.

Właściwie tylko jeden głos znalazłam podkreślający zalety tego wywiadu - ze wskazaniem błogosławionego dystansu - który jest wartością deficytową nie tylko w polityce, ale i na tym portalu.

Dominują skargi, że Igor nie wydobył z Rolexa, to co najważniejsze.

Moment.

Jeśli dysponuje się blogiem gościa - tam nasycić swe oczkiwania. Wywiad, to nie drapaczka świądu naszych oczekiwań.

Dysponowali marnymi 30 minutami - a  gospodarz ma prawo do takiej czy innej kompozycji kontekstowej tego czasu. Akces Rolexa też jest tam mocno wpisany.

Jeśli sięgnąć po aspekt body language - to wczorajszy gość wypada najlepiej z tych, którzy byli przed nim.

Wyraźny luz, swobodnie rozstawione kolana, żadnego przykurczu mięśni twarzy, czy porażenia splotu słonecznego.

Pozostawię kwestię, czy to efekt takiej czy innej osobowości, czy już kilka lat w innych realiach - przyjaźniejszych dla biografii.... jak podkreśla sam Rolex.

Bo zawsze jest tak, że inaczej zareaguje Japończyk, którego goni fala tsunami - niż dziennikarz odległej stacji TV opisujący biegnącego Japończyka.

Skąd u mnie zestawienie Rolexa ze smakowitym obrazem filmowym Lęk pierwotny?

Tu nawet nie chodzi o palestrę.

Jest taki moment, w którym Rolex niejako rozróżnia siebie, swoją postawę: na faceta tam w studio, na emigranta, na zakotwiczonego w Anglii mężczyznę - i na zakręconego Rolexa na Salonie 24.

Niby detal - ale wyjaśnia wiele.

Lookając na niego wczoraj - nie przyjdzie do głowy pojęcie, jakiego sam użył - zakręcony.

Lęk pierwotny, mnogość scen tego filmu - rozgrywa się na sali sądowej.

Analogia jednak kryje się w rewelacyjnie przemyślanej strategii oskarżonego.

Kto zna - ten wie o czym mowię.

Na filnalne pytanie wydymanego snadnie Ryśka, że nie było więc żadnego Roya /socjopatyczna osobowość oskarżonego/, chłopak odpowiada:

- Nie było żadnego Arona!  /wycofana, nieporadna, cicha osobowość/.

Niezadowoleni z wywiadu chcieli zobaczyć Roya.

A dostali Arona.

Tylko co Rolex odpowiedziałby na pytanie R. Gere?

Że jak to z nim naprawdę jest?

:))))

Zakochana w suwerenności. Smakoszka autentyzmu. Ze słabością do erekcji intelektu. ministat liczniki.org

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (31)

Inne tematy w dziale Rozmaitości