Lagriffe Lagriffe
28
BLOG

Bruksela

Lagriffe Lagriffe Gospodarka Obserwuj notkę 4

 Krótka wycieczka do Brukseli otwiera oczy szaraczkowi. Chodząc po mieście, co chwila natyka się człowiek na już istniejące lub właśnie budowane, gigantyczne biurowce unijne. 

A w nich wybrańcy narodów. Wspaniali, wielcy ludzie z wizją zbawiania Europy. Klkuset wybrańców obsługują tysiące ludzi: tłumacze, sekretarki, eksperci, analitycy, sprzataczki, ochrona.... Miliardy euro na pensje i utrzymanie budynków, a Bruskelczycy tylko rączki zacierają. 

Wybrańcy musza jednak cos robić, żeby uzasadnić swoja egzystencję parlamentarną. I kombinują normy oscypkowe, bananowe, żarówkowe. Jak to może wyglądać? Europoseł w rozmowie w restauracji z kolegą ze Słowacji wpada na pomysł, żeby stworzyć normę serwatki. I zlecają we dwóch wykonanie analizy tego zagadnienia i sporządzenie raportu działowi rolnictwa unijnego. Ilu ludzi przeleciało się samolotami po całej Unii, ilu speców, ile  laboratoriów zostało zatrudnionych...

Dziś sie okazało, że będziemy płacić za wszystkie autostrady w Europie. Za dojazd do Brukseli i z powrotem około 600 złotych. Ciężkie miliardy z całej Europy - no w końcu jakoś trzeba utrzymać tę Unijną Administrację. 

Najbardziej wstrząsająca jest  armia tłumaczy. Młodych, wykształconych humanistów obsługujacych tych, którzy nie raczyli się w liceum i na studiach nauczyć angielskiego. Rozmowy tych niemych ludzi musza się odbywać via tłumacz, czyli jeśli nasz wybraniec nie mówiący po angielsku chce sobie pogadać z europosłem łotewskim nie mówiącym po angielsku, wkracza wysoko wyspecjalizowany tłumacz polsko-łotewski. 

A tłumacze  estońsko-wegierscy, rumuńsko-bułgarscy, bułgarsko-portugalscy, portugalsko-litewski, litewsko-słowacki... ile jest tych permutacji?? 

Na szczeście opłaty za autostrady, za korzystanie z energii i wszelkie inne ukryte podatki zasilą unijny budżet wynagrodzeń osobowych.

Po Brukseli chodzi dowcip. Co to jest - malutki samochód z pięcioma facetami jadący z Polski do Brukseli? Polscy Europosłowie.  - Dlaczego? Podobno Europoseł lecący z Warszawy do Brukseli samolotem dostaje zwrot rzeczywistych kosztów. Europoseł jadący do pracy z Polski samochodem dostaje, podobno, 700 euro gotówką. Może to plotka, ale jeśli nie, to jest to dla nas dość typowe zachowanie. 

 

Jak to jest, że podczas podróży do pewnego miasta na wschodzie Europy, siedząc w hotelowej restauracji z sushi ( drogiej jak diabli), zastanawiając się nad tym czy wziąć sobie jedno czy dwie nigiri i zupę, widzę obok samotnego również europosła z SLD  mającego przed sobą największy zestaw sushi i drogą butelkę wina? Jak to jak - za oplaty za autostrady, za nasze podatki. I niestety z naszego wyboru. 

 

Lagriffe
O mnie Lagriffe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Gospodarka