Jednego dnia Alicja Tysiąc, drugiego sadzają Polańskiego, trzeciego Palikot vs Migalski i tak codziennie.
Pierdzenie intelektualne, rozdzielanie włosa na czworo. Niczego nie wnoszące, destruktywne chrzany. Jakieś spory na tle wiary, polowania na czarownice mniej więcej.
A czy ktoś z wielkich umysłów dzienikarstwa polskiego, niemieckiego czy francuskiego zajmuje się tym, co jest naprawdę goroźne?
CZYLI -Kompletnym odrzucaniem, lekceważeniem problemów związanych z Efektem Carringotona, czyli z niebywale potężnym Impulsem Elektromagnetycznym, który jeśli będzie miał miejsce zniszczy cały system energetyczny świata.
Nie pisząc o tym, a zajmując się bzdetami polityczno-wyzaniowymi, dziennikarze biorą na siebie część odpowiedzialnoci, za nieprzygotowanie Europy do Efektu Carrigtona.
Dlaczego tak uważam? Ano dlatego, że dziennikarze, media mają niebywałą moc sprawczą. Strach polityka ma wielkie oczy. Wstarczy ich atakować za lekcważenie problemu zagrażającemu bytowi całego narodu....
I przypominam - wystarczy się w odpowiedni sposób przygotować, stworzyć system wyłączania sieci, żeby cały groźny problem przestał być aż taką katastrofą.
Dochodzą mnie słuchy, że USA się przygotowają, że robią zastępczy system satelitów, które zostaną wystrzelone, kiedy impuls się skończy. Że przygotowują cały system przesyłania energii.
I cały świat zostanie sprowadzony do poziomu nomadów na Saharze, a USA będą nadal na tym samym poziomie.
A u nas główny problem to głosowanie Migalskiego, Alicja, wypadek w kopalni, Kaczyński, Kwaśniewska.... czy to są prawdziwe problemy w obliczu klęski całej cywilizacji?
Rozumiem, że cała ta moja pisanina wygląda na oszołomstwo. Niech sobie wygląda, mam nadzieję, że ci z was, którzy piszą w poważniejszych mediach zaczną w końcu się tym interesować, byle nie za późno.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)