Eryk Lande Eryk Lande
24
BLOG

List do...

Eryk Lande Eryk Lande Polityka Obserwuj notkę 2
Szanowny Panie Donaldzie Tusk!

Przede wszystkim gratuluję zwycięstwa w wyborach! Jakkolwiek Platforma Obywatelska nie osiągnęła upragnionej przeze mnie (i chyba nie tylko przeze mnie) większości bezwzględnej, to i tak wynik jest więcej niż zadowalający, a koalicja z PSL, do której - mam nadzieję bez przeszkód - dojdzie daje szansę stabilnej i długotrwałej współpracy.

Najbliższe cztery lata to przede wszystkim powinna być próba wykorzystania resztek szans, jakie przegapił poprzedni rząd. Mamy bardzo duży wzrost gospodarczy, a po raz pierwszy od lat także niezwykle niskie bezrobocie. W zasadzie można by usiąść z założonymi rękami i nic nie robić, a sytuacja w kraju sama by się poprawiała z miesiąca na miesiąc (i tak robiło PiS), niemniej jednak oczekuję od Pana i Pańskiego nowego rządu aktywnego działania na rzecz przedłużenia pozytywnej koniunktury i wykorzystania jej owoców do przeprowadzenia gruntownych reform gospodarczych. Jeśli nie teraz, to trudno powiedzieć, kiedy będzie na to lepszy moment.

Zgodnie z ankietą, jaką niedawno przeprowadzono wśród Polaków, na pierwszych miejscach pośród ich oczekiwań przede wszystkim wymieniane są autostrady, poprawa polityki zagranicznej i reforma służby zdrowia. Wierzę, że te cele uda się Panu osiągnąć. Już teraz nastąpiła poprawa wizerunku Polski zagranicą, a to dlatego, że polityka kłótliwego, zakompleksionego i aroganckiego zastąpił człowiek skłonny do dialogu. Nie przejmujmy się alarmującym krzykiem Jarosława Kaczyńskiego, że ponoć radość wśród krajów europejskich z wyboru dokonanego przez Polaków to słabo ukryte zadowolenie z tego, że Polska zyskała słabego i podatnego na wpływy polityka. Ciepłe przyjęcie przez społeczość międzynarodową rządu Plaftormy to raczej wyrażanie radości, że nareszcie poziom polskiej polityki zagranicznej wyjdzie ponad dwóch wkurzonych chlopców z piaskownicy, depczących babki z piasku wszystkim tym, którzy nie chcą się z nimi bawić. Przypominam, że ani Adolf Hitler, ani Józef Stalin nie byli gorąco przyjmowani przez społeczność międzynarodową, ale nie dodało im to jakoś specjalnie prestiżu czy miana ludzi dbających o dobro własnego kraju. Postrzeganie polityki zagranicznej jako pola, na którym wciąż trwa bitwa jest domeną mąciwodów i awanturników. Wyrażam głęboka wiarę w to, że nowa linia MSZ będzie oznaczała zacieśnianie stosunków zarówno z Unią Europejską, jak i Rosją, która naszym przyjacielem nigdy nie była i nie będzie, ale jest jednym z naszych najważniejszych partnerów handlowych. Twardą politykę należy za to prowadzić chyba raczej wobec Stanów Zjednoczonych, które wciągnąły Polskę już w dwie wojny, z czego o jednej wiemy na pewno, że była kompletnie niepotrzebna i posłużyła wyłącznie interesom Ameryki, a nie naszym. Nadarza się teraz podwójna okazja zmiany pozycji Polski na arenie międzynarodowej (na naszą korzyść oczywiście). Z jednej strony wciąż istotne negocjacje wobec broniącej Amerykę (bo raczej nie Polskę) tarczy antyrakietowej, a z drugiej - kurtuazyjna właściwie sprawa Centrum Wypędzonych w Berlinie. Jakkolwiek wielu ludzi może uważać inaczej, Centrum Wypędzonych jest wewnętrzną sprawą Niemiec i aktywny sprzeciw wobec niego ze strony Polski w zasadzie niczego nie może zmienić. Należy raczej wziąć w tym udział, jako że kwestia wypędzonych z Ziem Odzyskanych Niemców jest jak najbardziej sprawą wspólną Polski i Niemiec. I nie można kwestionować faktu, że wypędzenia, nierzadko brutalne, naprawdę się zdarzyły. Czego od polskich władz oczekuję, to dbania o to, by Centrum Wypędzonych nie stało się miejscem, w którym wina Niemców za II wojne światową będzie pomniejszana na rzecz mocnej ekspozycji niemieckich krzywd doznanych od Polski. Władze Polski powinny wziąć udział w budowie Centrum (które i tak powstanie, niezależnie od naszego stanowiska) jako gwarant, że bolesna historia obydwu narodów zostanie tam przedstawiona w sposób rzetelny, a nie stronniczy. Tak może się stać, jeśli Polacy postanowią wyłącznie protestować i zaostrzać polsko-niemiecki spór o to, co zdarzyło się 60 lat temu. Być może bracia Kaczyńscy uważają inaczej, ale to pokolenie Polaków, które wchodzi teraz w dorosłość lub niedawno ją osiągnęło nie jest ani trochę zainteresowane budowaniem nienawiści związanej z tym, co nam Niemcy wyrządzili kilkaset lat temu (czy nawet te 60). Nie interesuje ich żadne rozliczanie się z przeszłością i grzebanie w niej do upojenia, ponieważ to, w czym przyjdzie nam żyć to przyszłość, którą w pierwszej kolejności należy się zająć. Myślę, że Polacy dostatecznie dali temu wyraz w głosowaniu, w którym przegrała partia próbująca swój program budować przede wszystkim na rozliczeniach, porachunkach, wyciąganiu teczek i babraniu się w przeszłości.

Z radością przywitałem zapowiedź rozbicia Narodowego Funduszu Zdrowia na niezależne kilka ubezpieczalni, które gwarantują, że pacjent ze Szczecina będzie miał opiekę zdrowotną zagwarantowaną w zakresie płaconej składki nie tylko w rodzinnym mieście, ale także w Katowicach, Olsztynie, Lublinie czy gdziekolwiek indziej zdecyduje się pojechać w poszukiwaniu dobrego lekarza specjalisty. To posunięcie postrzegam jako wstęp do częściowej prywatyzacji służby medycznej w celu nie tylko poprawienia standardów obsługi, leczenia pacjentów, ale też wzrostu wynagrodzeń lekarzy i pielęgniarek. Przykład Chorzowa wskazuje na to, jak bezboleśnie można przeprowadzić prywatyzację służby zdrowia w znacznie większym zakresie.

Porzuciłem natomiast myśl o wprowadzeniu podatku liniowego, jako nierealną w warunkach polskiej polityki. Wprawdzie wszystkie kraje wokół nas, które ów podatek wprowadziły rozwijają się znacznie szybciej, niemniej jednak w obecnym parlamencie, w którym wszystko będzie opierało się najpierw o ustalenia koalicyjne, a nastepnie o prezydenckie weto, nie widzę możliwości wprowadzenia takiego podatku. Oczekuję jednak, że Platforma zrobi wszystko, by podatki były może nawet nie tyle niższe, co bardziej jednolite i przejrzyste. PO zapowiedziała kiedyś likwidację około 200 parapodatków (z ogólnej liczby ok. 500), takich jak opłaty za (przymusowe przecież) otrzymanie nowego dowodu osobistego. Poza tym myślę, że likwidując dziesiątki ulg i zwolnień podatkowych dałoby się obniżyć finalną składkę podatku do całkiem przyzwoitych i akceptowalnych poziomów.

I tylko mam nadzieję, że prezydent nie postawi sobie za punkt honoru wetowania każdej ustawy...

Panie Donaldzie, ma pan ogromny społeczny kredyt zaufania na dokonanie zmian nie tylko w samej polityce, ale przede wszystkim w standardzie jej uprawiania, który został drastycznie zaniżony przez ostatnie lata. Polacy wstydzili się wtedy swojego rządu, niech więc teraz będą mogli zobaczyć, że jesteśmy ważnym krajem w Europie, ale tym razem nie musimy krzyczeć, by to udowodnić. Proszę jednak uważać, bo będą skrupulatnie patrzyli Panu na ręce.

Z pozdrowieniami i życzeniami sukcesów,
Eryk Lande
Eryk Lande
O mnie Eryk Lande

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka