Sobota sobie była , obiad pichciłem.
Dla statystyki podam , że bez pierwszego dania . Na drugie pichciłem gulasz z wołowego , z dodatkiem cebuli i podgrzybków. Sam zbierałem. Te podgrzybki a nie cebulę.Do tego gryka i obowiązkowo - kiszony , nawet dwa. U mnie w domu takie lubieją .
Kompotu też nie było , była mineralna - o zgrozo gazowana.
A pichcąc kikałem sobie. Nawet ( co rzadkie u mnie ) telewizor włączyłem.
W Salonie 24 pojawiła się notka - o PO w Gdańsku na żywo.
W telewizorze ujrzałem jako Joanna gracko i rześko wchodzi na scenę . W tle leciał Jump. Rozbawiła mnie ta ilustracja muzyczna , to dałem wyraz w notce na zywo o 14,28. Joanna skakała.
Przyznam , że zainteresowało mnie jak tam było w Warszawie, chwilę poczekałem i w skrócie pokazali i usłyszałem We will rock You . Od niechcenia notkę machnąłem , która weszła w S24 o 14.44 .
No i kicha - teraz cztery dni wałkują kto przy czym podrygiwał lub nie . Nawet poslowie.
Masakra.
Mea culpa - choć przynaję , nie chciałem , choć napisałem - moze dlatego , że wołowy długo się pyrla .


Komentarze
Pokaż komentarze (4)