Takie hasło w sklepie z czasów komuny .
W Polsce powstaje nowa religia, nowy świecki zwyczaj, że rodzina wylega do galerii handlowej, spędza tam cały dzień, nie widząc, że po drugiej stronie jest ekspedientka - mówił zastępca przewodniczącego KK NSZZ "Solidarność" Tadeusz Majchrowicz. -
20 bluzek, które pani bierze, przymierza, nie kupi, ta dziewczyna musi powrotem wyprasować, żeby je zawiesić na wieszaku - dodał.
Przeprowadziliśmy wiele rozmów i wiemy, że ten handel w niedziele jest żaden. To się wydaje, że ludzie kupują, to są tzw. apacze, którzy chodzą i patrzą. Oni tylko chodzą, oglądają, denerwują te ekspedientki, które wolałyby się spotkać z chłopakiem, a muszą pracować w galerii i znosić niesfornych klientów.
* * *
Ciekawe czy pan Majchrowicz zauwazył , że jak się ta dziewczyna z chłopakiem spotka w niedzielę w kinie , pubie, restauracji ,muzeum , na basenie w pijalni czekolady , fast foodzie - to ktoś bedzie ich musiał obsłużyc czyli pracować w niedzielę .
Gorsi ??????????
Dywagacje o 20 bluzkach , apaczach , niesfornych klientach pomijam :)))))



Komentarze
Pokaż komentarze (3)