Biedny, skompromitowany i godny potępienia – dzień 4 czerwca. W Gdańsku skazany na wymazanie z kalendarza. Jest tyle dni godnych, a ten jeden okazał się niegodny.
Możemy uratować ten dzień. Szkoda, że to ani sobota, ani niedziela – byłoby łatwiej. Nie chodzi o uratowanie „święta” ale dnia. To dzień jak każdy inny, a nie dzień uroczystości dla elity, czy demolki dla stoczniowców. Niech będzie to nasz dzień powszedni. Czasem brudny, czasem słoneczny dzień demokracji. Po zrównaniu do średniej: szarej i przeciętnej.
W szarej i przeciętnej demokracji średnio występują tylko szarzy i przeciętni ludzie (niech nie łudzą nas bilbordy, seriale, reklamy, panienki z TV). Czy tych szarych i przeciętnych stać jest na walkę o godność dnia powszedniego 4 czerwca (szarego i przeciętnego)? Wbrew rządowi, wbrew politykom, wbrew działaczom związkowym?
Jak stanąć po stronie dnia 4 czerwca? Może w kolejce... po kwiatek, a może być on i z własnego ogródka. A później z tym kwiatkiem spacer pod stoczniową bramę. Niech ją przystroją kolorowe bukiety choć na jeden dzień, niech będzie brama piękna jak w sierpniu 1980 r.
Trudno, na drugi dzień kwiaty zwiędną, goła znów brama będzie. Brama to symbol – nie Stoczni, choć stoczniowa, ale naszego narodowego ducha z lat PRL. Tego niezłomnego, niepokornego. Symbol także zapomnianego etosu "Solidarności". Zwykła brama, a tyle znaczy.
Czyż nie moglibyśmy wbrew rządowi przyjść pod bramę z kwiatami, a nie jechać do Krakowa na spotkanie smoka wawelskiego? Pod bramę nie dla stoczniowców, których nie każdy musi lubić, ale dla pokazania poszanowania pamięci, dla tego dnia, który był wynikiem wieloletnich protestów „świata pracy” przeciwko „światu partii”.
Dziś nie mamy do czynienia z konfliktem na wzór tych minionych. Dziś jest to konflikt jednej partii przeciwko drugiej partii. Jedna używa Stoczni i robotników dla swych partyjnych celów. Druga używa symboli też dla partyjnych celów.
„My, naród” możemy uratować jedynie dzień, szary, przeciętny dzień naszej dzisiejszej szarej demokracji, który politycy skazali na kompromitację.
Przystrójmy 4 czerwca kwiatami b. bramę b. Stoczni Gdańskiej.
Panie premierze szanowny Donaldzie Tusku!
U krakusów straszy smok wawelski! a pan to nie szewczyk Dratewka.
Dał pan nam wolną rękę na to, co można tego skompromitowanego dnia zrobić. Może coś się tego dnia jednak uda zrobić, jeśli i inni ludzie, i media, i internauci pomysł podchwycą. Panu wówczas będzie łysoJ
Nikt na pana wrzeszczeć nie będzie ale po prostu pokaże figę.
PS
Partyjniacy! 4 czerwca z dala trzymajcie się od stoczniowej bramy. Odstraszacie tylko swoimi osobami mnie, a i pewnie wszystkich pozostałych.
Może dodatkowo by jacyś performersi urządzili apolityczny happening...


Komentarze
Pokaż komentarze (15)