W ostatnim wpisie pana Kłopotowskiego można przeczytać, że znakomity wzór polskiego obywatela i publicysty o nienagannej logice napisał wspaniałą odpowiedź na wypowiedź Agniezki Holland.
Przeczytałóem tekst redaktora Wildstaina i... zdumiała mnie jego nielogiczność, a z drugiej strony pasja, która mimo braku logiki pozwoliła mu napisać przekonuwujący wielu czytelników tekst polemiczny. Ta pasja posłużyła mu do czerpania argumentów jakichkolwiek, które tylko mogą mu posłużyć do zaatakowania czy też obrony przed zarzutem postawionym przez znaną reżyserkę.
Czy logiczne jest atakowanie jakiejkolwiek osoby za to co powiedziała inna osoba? Uważam, że nie. Pan Wildstein natomiast atakuje panią Holland za to co powiedział Michnik, któremu przypisuje wszystkie możliwe najgorsze cechy i intencje. Obsmarowując Michnika uderza w Holland. To tak jakbym ja atakował prezydenta Kaczyńskiego lub prezesa Kaczyńskiego za każdą rozrubę, pijacką balangę i aferę popełnioną przez jakiegoś członka PiS, jak choćby tą o pijanym kierowcy, który wjechał w płot, czy "turyście", któremu nogi poplątały się z przepicia na lotnisku w Petersburgu, tak, że nie mógł powrócić do kraju. Obaj byli członkami PiS, i obaj po pewnym czasie do łask parti wrócili. Skoro tak, to czy to znaczy, że bracia Kaczyńscy popierają pijaństwo i należy bić na alarm, prosić o zastosowanie wobec tej partii ustawy antyalkoholowej?
Pan redaktor Wildstein przeciwstawia się tezie, którą ma propagować "środowisko Gazety Wyborczej", że nie można jednych dręczyć a drugim wybaczać, tym bardziej, że ci drudzy to postkomuniści: "W ich wypadku nie chodziło o poglądy, lecz o działanie w posługującym się terrorem (z zabójstwami przeciwników włącznie) aparacie antynarodowej i antydemokratycznej władzy". Zdaniem Wildsteina Gazeta ma propagować pełną amnestię dla komunistycznych morderców i to od pierwszego numeru: "od początku swojego istnienia na swoich sztandarach wypisała więcej niż amnestię dla funkcjonariuszy PRL-owskiego, komunistycznego reżimu".
Konkluduje, że nikt, kto nie potępił komunistycznych zbrodni nie może potępiać nazistowskich i faszystowskich poglądów.
Pan redaktor zapędził się bardzo w chęci opisania "środowiska GW" w celu wzmocnienia argumentów godzących w Agnieszkę Holland i poniżenia jej. Czyni to samo, co niektórzy rabini i Żydzi, którzy oskarżają wszystkich Polaków za to, że niektórzy bogacili się na żydowskiej niedoli, a niektórzy dopuszczali się wręcz zbrodni. Antypolska argumentacja i logika tych wypowiedzi jest oparta na tym samym sposobie rozumowania co logika pana Wildsteina.
Pan Wildstain uogólnia cały okres III RP tak jakby to jeden człowiek cały czas w niej rządzil i decydował o przyznawaniu orderów. Nie zauważa, że w ciągu 20 lat zmieniło się wiele rządów, a przez 10 lat prezydentem był Aleksander Kwaśniewski, z którego wyboru bracia Kaczyńscy się w 1995 roku bardzo cieszyli i wypili z radości po lampce wina. Nic dziwnego, przecież wcześniej spalili publicznie kukłę prezydenta Wałęsy. Jak można nie zauważać tej radości wśród zwolenników ówczesnej partii PC i ROP z wyboru postkomunistycznego aparatczyka oraz tego, jak bardzo przestrzegała przed wyborem Kwaśniewskiego "GW" prorokując nasilenie się układów, korupcji, gangreny obyczajów politycznych i z tego powodu namawiająca do głosowania na Wałęsę? Czyż nie przestrzeganie przed wyborem Kwaśniewskiego i nie namawianie swoich zwolenników do głosowania na Wałęsę przyczyniło się do tego całego zła, które redaktor Wildstein opisuje w III RP? Na pewno tak, ale dlaczego takie fakty to u niego białe plamy? Pewnie dlatego, że z całą pasją nienawiści selekcjonuje rzeczywistość tak, aby jak najbardziej zohydzić Michnika i "środowisko GW" - w tym wypadku z Agnieszką Holland na czele.
Czy logiczne jest krytykowanie tego co było kiedyś a pobłażanie temu, co dzieje się dziś? Tak uważa Wildstein. Pomijając już kwstię prawdziwości jego twierdzenia, że "GW" wybacza stalinowcom także zbrodnie, gdy pisze: "Jest więc dokładnie na odwrót, niż pisze Holland. W pewnym uproszczeniu można powiedzieć: to ona (czyli środowisko) „do drugiego pokolenia” ściga swoich przeciwników, gdy „swoim” potrafi wybaczyć także zbrodnie. I tu jest pies pogrzebany". Czy słuszna jest jego uwaga, że na obecne profaszystowskie wyskoki mamy być obojętni, że mamy pobłażać i liczyć na to, że faszysta sam z siebie stanie się tolerancyjnym demokratą? Osobiście uważam jak Wildstein, że każdemu należy dać szansę, że każdy musi mieć możliwość odkupienia win - to nakazuje humanizm i religia katolicka. Syn marnotrawny może do domu powrócić, niech rzuca kamieniem ten tylko, co nigdy żadnego grzechu nie popełnił. Wierzę w to, że z Farfała może być bardziej sprawiedliwy i uczciwy człowiek niż Wildstain, Kaczyński czy Michnik i Holland razem wzięci. Zarazem jednak uważam, że bardziej czułym trzeba być na to, co złego dziś się dzieje, aby nie powtórzyło się to wszystko złe, co splamiło najbarsziej krawy w dziejach wiek XX. Czyż z obawy przed powtórką z historii nie powinniśmy być bardziej wrażliwi na faszyzm - tylko na niego, bo jakoś nie widzę by ktoś propagował komunizm. Dlatego uważam, że nie ma nic złego w wypominaniu profaszystowskiej przeszłości prezesa Farfała, ale zarazem te osoby i środowiska, które mu wypominają przeszłość lub wybaczają, powinny chyba podać mu pomocną dłoń i ochronić parasolem, aby miał możliwość wykazania się, że jest lepszym człowiekiem... Czy taki sam stosunek można mieć do członków aparatu partii komunistycznej? Na pewno nie do zbrodniarzy, ani do tych, którzy zbrodniarzami kierowali - oni, chcą tego czy nie, za nie odpowiadają. Wildstein apeluje aby jednym wybaczać a drugimi pomiatać - szczególnie tymi, którzy w różny nieumiejętny sposób usiłowali zasypywać podziały między Polakami, licząc na to, że uda się osiągnąc taki kształt demokracji, który oznacza rozmowę, dialog i wybieranie z wielu propozycji tych najlepszych dla ogółu społeczeństwa, a nie partii, układu towarzyskiego, grup kapitałowych.
Nie rozumiem, dlaczego Agnieszkę Holland obarcza za winy całego "środowiska GW", dlaczego podpiera się nielogicznymi argumentami. Jedyne wytłumaczenie widzę w jego pasji niszczenia wszystkiego co z Michnikiem się mu kojarzy. Dlaczego od razu niszczyć wszystko i każdego? Dlaczego przypisywanymi Michnikowi winami obarczać innego człowieka?
Czy logicznie jest wyciąganie z wypowiedzi Agnieszki Holland, która powiedziała, że ktoś młody podpisał deklarację współpracy z SB przed wyjazdem za granicę, że ona broni różne esbeckie kanalie? Ona stwierdziła jedynie, że nie można na pokaz nękać kogoś kto taką kanalią nie był. Nie słyszałem aby broniła np. Maleszkę. Czy jej wypowiedź świadczy o tym, że takich ludzi jak Maleszka broni? Nie. Choć pewnie, tak jak ja, uważa, że znęcanie się nad takimi osobnikami jest niepotrzebne. Wystarczy wiedza. Zaś to, jak w Polsce wygląda lustracja i tzw. dzika lustracja, wzmacnia jedynie antylustracyjne argumenty.
Nota bene, antylustracyjnych argumenty dostarcza sam IPN. Np. nie potrafiąc od ponad roku podać nazwisk i znaleźć dokumentów około 300 tajnych współpracowników i kontaktów operacyjnych gdańskiej SB na podstawie odnalezionego w jednej z teczek spisu ewidencyjnego, w którym odnotowano pseudonimy i numery rejestracyjne wszystkich zaangażowanych we współpracę z SB. Najwyraźniej w IPN chodzi jedynie o dostarczanie informacji niektórym dziennikarzom i tylko na niektóre, wybrane osoby. Rok temu IPN zapewniał, że skoro są numery to w ciągu miesiąca wszystko będzie jasne. Po roku podał jedynie informacje z zapisów ewidencyjnych ok. 60 osób. Bardzo się IPN napracował...
Redakto Wildstein kończy swój tekst następującym stwierdzeniem:
"W wypadku komunizmu, a nawet jego zbrodni, mamy do czynienia z rozbudowanymi strategiami usprawiedliwiania, relatywizacji, przemilczania, a niekiedy wręcz fałszowania przeszłości. Wynika to z obawy wpływowych środowisk, które lękają się, aby dogłębne rozliczenia komunizmu nie pozbawiły ich pozycji".
Przypominam redaktorowi, że III RP w tym celu powołała Instytut Pamięci Narodowej.
Tak jeszcze na marginesie, nie wiem dlaczego pan Wildstein ma być uważany za Żyda dobrego, a Michnik za złego. Dla mnie obaj są Polakami. Nadmienię jeszcze raz, że to co myślała o zbrodniach komunistycznych Agnieszka Holland pokazała w filmie "Zabić księdza".
PS
Zapodziałem gdzieś broszurkę redagowaną przez b. ważną postać polskiej publicystki, w której znalazłem artykuł o tym, jak poznać kto jest Żydem. Gdy tylko ją odnajdę to fragmenty opblikuję i poprosze o zgadnięcie nazwiska sekretarza redakcji. Ten artykuł może pomóc redaktorowi Kłopotowskiemu, który w jednej z odpowiedzi na pytanie internauty przyznał, że nie wie kto jest Żydem i jak go poznać.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)