Na oficjalnym blogu Rzecznika Praw Obywatelskich, pana dr. Janusza Kochanowskiego, w uzasadnieniu przyznania nagrody im. Pawła Włodkowica dla Anny Walentynowicz czytamy:
"Obrona podstawowych wartości i prawd nawet wbrew zdaniu i poglądom większości – to kwintesencja całego życia Pani Anny".
Zadałem pytanie, które zostało bez odpowiedzi:
1. Jakie to wartości i prawdy wbrew większości są nimi?
2. Jaka to większość jest przeciw podstawowym wartościom?
Odpowiedzi na powyższe pytania są istotne chyba dla każdego interesującego się i poruszającego się w domenie życia publicznego człowieka. Raz po raz wskazywany jest wróg i zdrajca, bez pardonu atakowane są różne autorytety. Raz po raz jakiś autorytet wypowiada wielce bulwersujące - raz tych a raz innych - słowa. Każdy więc w dowolny sposób może rozumieć intencje Rzecznika.
Pan rzecznik najwyraźniej ma busolę w ręku i wie, jaka to większość jest przeciwna podstawowym prawdom i wartościom. Czy większość oznacza tych, którzy na skutek wyborów rządzą? Czyli taką wrogą większością od zarania każdej demokracji byłby każdy rząd. Może jest inaczej, ale to rzecznik mógłby wskazać tę wrogą nam większość: katolicy?, liberałowie?, socjaliści?, bezideowcy?, komuniści?
Interesujący jest też problem podstawowych prawd, które tajemnicza większość nie zauważa, niszczy, zwalcza. Chodzi o stworzenie świata, niepokalane poczęcie, istnienie diabła, boskość Buddy i Allaha? Czy też o proste przykazania: nie kradnij, nie mów o swoim bliźnim fałszywego świadectwa, nie czcij ponad dobro i miłość pieniądza, nie unoś się pychą, nie podążaj drogą lubieżności, zdrady, chciwości itd. itp.
Prosiłbym RPO o szersze i poważnie traktowanie uzasadnień dla swojej nagrody, która jak się zdaje jest przyznawana jednoosobowo na mocy poglądów aktualnego rzecznika, który być może już jako osoba prywatna będzie ją dalej przyznawał, bo przecież chyba nie pozwoli na to, aby ktoś mający inne poglądy na wartości i prawdy podstawowe, kto być może go zastąpi, posługując się tym samym schematem i oklepanym uzasadnieniem przyznawał np. nagrodę Owsiakowi, o. Rydzykowi, Michnikowi, czy choćby Jaruzelskiemu, który przecież wbrew opinii większości bronił komunizmu przed "Solidarnością".
Miganie się stwierdzeniem, że laureatka jest znana to jej "przedstawiać nie muszę, ani tym bardziej motywować swego wyboru" jest bałamutne, ale przecież o lenistwo rzecznika podejrzewać nie zamierzam. Laureatka jest przecież znana także z wielu bardzo kontrowersyjnych słów, nie tylko wobec ludzi znanych z działalności politycznej i medialnej, ale i tych mniej znanych oraz w stosunku do obecnej "Solidarności", których liderów uważa za zdrajców. Czy ta postawa pani Anny Walentynowicz została właśnie nagrodzono?
Niestety, jest tak, że obecnie nikt poza słabymi związkami zawodowymi nie ma możliwości obrony godności ludzi pracy, o które członkowie i współpracownicy WZZ Wybrzeża walczyli jeszcze przed sierpniem 1980 r. Nie chcę się spierać, czy mamy dziś do czynienia z kontynuacją idei "Solidarności" przez związek zawodowy o takiej nazwie, czy też są to złodzieje i zdrajcy. Myślę jednak, że nie ma wyboru, i że jeśli ktoś chciałby o godność ludzkiej pracy walczyć to powinien wspierać obecną "Solidarność" i usiłować wpływać na nią, aby lepiej realizowała idee z 1980 roku (idee, nie koncepcje ekonomiczne). O tę godność nie będą zabiegać ani liberałowie ani konserwatyści. Cóż, wobec dzisiejszej "Solidarności" też jestem krytyczny, ale nigdy bym się nie posunął do takich stwierdzeń jak pani Walentynowicz.
RPO nagrodził bardziej wyobrażaną przez siebie ikonę a nie człowieka mającego dziś konkretne poglądy. Dlatego powinien był szeroko o tych wartościach i prawdach napisać, aby nie było nieporozumień, co właściwie z poglądów pani Walentynowicz wspiera.
Komentarze
Pokaż komentarze (23)