Książka zaczyna się tak:
"Zgadza się - Kilgore Trout powrócił. Nie powiodło mu się w szerokim świecie. To żaden dyshonor. Wielu porządnym ludziom nie wiedzie się w szerokim świecie".
A kończy tak:
"- Dlaczego? A Kazanie na Górze, wysoka komisjo?
Gdy tyowarzystwo na bankiecie zorientowało się, że to koniec nagrania, zafundowało mi grzecznościowe oklaski.
Do widzenia państwu".
Freeman pożegnał się Tuwimem, ale wiem, że przepadał za autorem cytowanej powyżej książki. Myślę, że Kazanie na Górze jeszcze będzie wygłaszał bo czas piwnicy przecież minął.
Żagnać się z piwnicą powinien tak jak piwniczanin:
Ja zachowałem Freemana w pamięci z takich klimatów, z których na swój sposób nie wyrósł do tej pory:
PS antynazi
Niemieckie antynazi odpowiedzi na nazi zaczepkę Freemana, który bay bay pokazał i się zmył:
auf Widersehen mr Freeman:
Pewnie poszedł walczyc na innym froncie, przecież nie obiecał nic dziadkowi Donka, ale pewnie innemu kaczorkowi
PS2
Mam dobre serce dla Freemana. Pragnę mu dogodzić., on tak lubi Ramstein! Cóż się nie robi dla kolegi - nawet wpis w blogu mozna rozciągnąć jak gumkę. Czyż Freeman dałby sobie na szyi założyc obrożę?
Tak oto Freeman wypełz z podziemia;)


Komentarze
Pokaż komentarze (16)