leszek.sopot leszek.sopot
545
BLOG

Tacy przystojni mężczyźni, a takie świnie!

leszek.sopot leszek.sopot Polityka Obserwuj notkę 5
Proszę odgadnąć czy to zmyślona czy prawdziwa rozmowa małżeństwa Wałęsów z nachodzącymi i rozpychającymi się w ich domu stróżami ładu i porządku. Brzmi jak "fabularyzowany dokument", a mając dziś do dyspozycji nowoczesną technikę wszystko tym dokumentem może być. Stenogram z taśmy kasetowej nagranej w dniu 6 listopada 1985 roku w mieszkaniu podejrzanego Lecha Wałęsy.M.R. – kpt.Marek Rogowski
M.W. – Mirosława (Danuta) Wałęsa (w zaawansowanej siódmej ciąży, nad-wrażliwa – przyp. L.W.)
L.W. – Lech WałęsaM.R. – Gdzie jest Wałęsa?M.W. – ... Chodzą po całym mieszkaniu... Przyszli panowie, jak do siebie. Panie Wałęsa! Milicja do pana! Poczekaj no, uważaj pan! Gdzie się pan tak pchasz?! Mąż zaraz przyjdzie.M.R. – Nie do pani przyszedłem.M.W. – No, panie, poczekaj pan!L.W. – Mamy „władzę ludową"?!M.R. – Proszę, panie Wałęsa.M.W. – Cicho, spokojnie, stop! Co się pan tak tłoczysz? Pomału, poczekaj, aż mąż wyjdzie. Jak cham się pan zachowujesz, jak typowy cham.M.R. – Niech pani kilka słów jeszcze powie...M.W. – Zwykłe chamstwo, żeby w moim domu podstawiać mi pod nos magnetofon.L.W. – Proszę pana, dlaczego ten gość nagrywa w moim domu? Nie przedstawił się jeszcze.M.R. – Bo to polecenie..,M.W. – Jakie polecenie? Wchodzić z aparatem do czyjegoś domu?!M.R. – Mam polecenie Prokuratury Wojewódzkiej dostarczyć natychmiast pana do prokuratury...M.W. – Może pan na niego wejdzie? Co się pan tak pchasz na człowieka chorego?!L.W. – Jestem na zwolnieniu lekarskim.M.R. – Niech pani trzyma ręce przy sobie i nie popycha mnie!M.W. – Na pewno! To jest moje mieszkanie, a nie pana, tak?!M.R. – Wiem o zwolnieniu, ale jest polecenie Prokuratora.M.W. – Lata, jak osioł... Milicja blada ze strachu, aż się portki trzęsą.L.W. – Jestem na zwolnieniu lekarskim, nie wolno mi chodzić i nie będziecie chorego człowieka brać siłą.M.R. – Będziemy.L.W. – No, dobrze, jak macie takie prawo? Bardzo dobrze. Ja panu przekazuję, żeby pan nie miał wątpliwości...M.W. – Czterech byków przyszło, żeby mi męża brać! Pan jest cham!M.R. – Niech się pani nie denerwuje.M.W. – Tak? Pan myśli, że wystarczy pana słowo, żeby się nie denerwować? O, ten wygląda „normalnie" jak Pietruszka. Wyjmij pan pistolet i strzelaj!L.W. – Nie wolno panu. Pan łamie prawo. Pan nie może występować wbrew prawu. Ja mam zwolnienie lekarskie...M.R. – To pan powie Prokuraturze Wojewódzkiej. (Do swoich ludzi). Proszę wezwać lekarza.M.W. – Przecież Urban powiedział, że skoro mąż jest chory, to ma siedzieć w domu, a nie chodzić! Ja nie wiem po co w ogóle jest milicja?! Żeby „ubecja" rządziła w kraju!? Zachowują się tak, jak by bogami byli! Świnie i ludożercy! Kasetą będą człowieka straszyć!M.R. – Był pan w prokuraturze?L.W. – Ale teraz nie mam ochoty. Lekarz mi mówił, że mam być w domu.M.W. – I napisane jest, że ma chodzić tylko po domu, a nie dla władzy. (...) A on dalej nagrywa! Jak bym cię strzeliła tą popielniczką, to by cię szlag trafił! Po jaką cholerę pan nagrywa?M.R. – Bo takie jest polecenie.M.W. – Polecenie ?! Jesteście żłoby, chcecie człowieka opluć. Jesteście zakute łby!M.R. – Uprzedzam panią, że jest to lżenie funkcjonariuszy w czasie wykonywania czynności...M.W. – Nic mnie to nie obchodzi! Funkcjonariusz to jest dla mnie władza w mundurze, a nie jakiś kmiotek w cywilu! Jestem takim samym obywatelem, jak i pan. Jestem ciekawa, czy mogłabym iść do pana domu z magnetofonem i nagrywać! Tak?!L.W. – No, dobrze, kochanie, nie denerwuj się, bo będzie źle...M.R. – Panie Wałęsa, uprzedzam pana jeszcze raz, że to, co robi żona, jest lżeniem funkcjonariuszy.M.W. – Tak? Żona robi to, do czego ma prawo w swoim domu.L.W. – Pan naszedł mnie, kiedy jestem chory.M.W. – I biega po całym mieszkaniu, jak kot z pęcherzem.L.W. – To jest po prostu napad na dom.M.W. – Bandycki napad... i jeszcze mi taki biega po mieszkaniu z magnetofonem! (...)L.W. – Kochanie, ty nie denerwuj się, ty nie możesz denerwować się. Po co ci to?M.W. – Im zależy, tym gnojom, żeby denerwował się ktoś, kto nie może,. Tak, no oczywiście! Wy zabijacie człowieka na ulicy i powiecie, że to był wypadek. Normalna sprawa! Mnie już niczym nie nastraszycie, bo ja już przeżyłam z wami dość. Lekarza? Pierwsza słyszę, żeby lekarz mógł...M.R. – Poproszę, żeby lekarka zbadała Lecha Wałęsę.L.W. – Pani ma honorować zwolnienie lekarskie, na którym jest napisane, że mam być w domu. Takie mam zwolnienie lekarskie.M.W. – Kochanie, daj spokój pani doktor, niech się wypowie, tak? Proszę bardzo...L.W. – Proszę pani, ja mam zwolnienie lekarskie, w którym stwierdzono, że poza zabiegami nie mam nigdzie wychodzić. To zwolnienie jest na prokuraturze odpisane i dlatego nie mam ochoty wychodzić. (...) Pani musi to tylko potwierdzić, że tak jest. Jeśli pani ma wątpliwości, proszę na prokuraturze sprawdzić.Lekarka: – Tak, ale ja bym chciała pana zbadać.L.W. – Ja sobie nie życzę. (...) Czy pani podważa komisyjne zwolnienie lekarskie?Lekarka: – Nie o to chodzi. Ja nie w tym celu przyjechałam.L.W. – Więc niech pani powtórzy ,,władzy ludowej", że mam legalne zwolnienie lekarskie, w którym jest, że mam być w domu, a nie denerwować się. (...)M.W. (do Teresy Zabży) – Weź, zawiadom wszystkich... (Zabża chwyta za telefon, ale zostaje odepchnięta).M.R. – Niech pani to na razie zostawi.M.W – Proszę bardzo! Bestia! Już tu tacy byli niektórzy!L.W. – Kochanie, nie denerwuj się.M.W. – Przyjdzie taki do czyjegoś domu i będzie się rządził!L.W. – No właśnie. Jakim prawem rządzi się pan w moim domu?M.R. – Takim, że wykonuję to, co zostało mi zlecone.L.W. – Co pan wykonuje, proszę pana? Pan jest tu cywilem.M.R. – Panie Wałęsa, krótko! Pani doktor chce pana zbadać. Czy chce pan?L.W. – Nie, proszę pana, ja jestem w tym momencie na zwolnieniu lekarskim, wydanym przez komisję. Komisja zna...M.R. – Dobrze, panie Wałęsa. Już to słyszałem. Pytam się, czy pani doktor może pana zbadać?L.W. – Nie mam ochoty, dlatego, że źle się czuję.M.R. – Proszę się ubrać! Jedzie pan z nami.L.W. – Nie, proszę pana. Weźmiecie mnie tylko siłą, a pani doktor złamie prawo komisji lekarskiej.(Lekarka tłumaczy, że przyjechała tylko w celu zbadania jego aktualnego stanu zdrowia).L.W. – Pani wytłumaczy tym panom, że łamią zalecenia lekarzy. Denerwują mnie wtedy, kiedy ja mam mieć spokój, bo ta choroba wymaga spokoju. (Lech Wałęsa wyraża w końcu zgodę na badanie lekarskie. Przebieg badania i wywiadu lekarskiego słabo słyszalny).M.W. – Ja bym się na twoim miejscu nie rozebrała. Niechby mnie siłą zabrali. (...) Chamstwo! Milicja jest po to, żeby zwykłego obywatela bronić, a nie nachodzić prywatne mieszkanie! (...) Tacy przystojni mężczyźni, a takie świnie! (...)L.W. – Dlaczego się denerwujesz w ten sposób. Wiesz, że nie masz się denerwować.M.W. – Siedzi kretyn i podstawia mi w moim domu pudełko pod nos. Myśli, że mnie po raz pierwszy nagrywa. A ja mam we własnym domu prawo mówić, co mi się podoba! Niech się dzieje wola boża. Kopnę pana w ten magnetofon i wypadnie panu z ręki! Przyjrzyj się sobie, człowieku, jesteś bestią! Przyjrzyj się... ja się nie denerwuję. (...)M.R. – Panie Wałęsa, nakaz był, to zresztą nie jest tajemnicą. (...) Z uwagi, że jest zwolnienie lekarskie i zgodził się pan... (...) przekażemy prokuratorowi...L.W. – Gdybym tak nie postawił sprawy, to co by pan zrobił?M.R. – Zabrałbym pana.L.W. – No, panie. Gdzie macie honor i prawo? Chcecie Polską rządzić w takich warunkach! Ludzie, ludzie, przecież z wami trzeba walczyć, naprawdę walczyć i chyba do tego doprowadzicie! Ja już też jestem na skraju wytrzymałości. Będziecie płakać na swój los.M.R. – Dobrze, panie Wałęsa. To wszystko. Do widzenia.M.W. – Ja miałam pana za kogoś lepszego...M.R. – Do widzenia.M.W. – Nie jesteście warci, żeby was nazywać ludźmi!_______________________________________________________________ Czyż bardziej zasłużoną osobą w walce z komuną nie jest pani Danuta Wałęsowa? Na to przynajmniej wskazują jej dialogi z SB. Chciałbym widzieć jak by wyglądało to kopnięcie w magnetofon i jak wylatywałby on przez okno...Wygrzebałem  zapis zajścia z domowego archwum bo śmieszny, ciekawy i może jednocześnie stanowić argument w toczonych dyskusjach o roli i pozycji kobiet w Polsce, co ostatnio - na swoje nieszczęście, jak sam twierdzi, wywołał Leski publikując w Święto Niepodległości post o białogłowach.

"W gwałtownych przemianach społecznych grozi zawsze niebezpieczeństwo i pokusa nadmiernego skupiania się na rozgrywkach personalnych. [...] Nie idzie o to, aby wymieniać ludzi, tylko o to, aby ludzie się odmienili, aby byli inni, aby, powiem drastycznie, jedna klika złodziei nie wydarła kluczy od kasy państwowej innej klice złodziei". Prymas kardynał Stefan Wyszyński, słowa do delegacji "Solidarności" Warszawa, 06.09.1980 r. __________________________________________________ O doborze reklam na moim blogu decyduje właściciel salonu24 Igor Janke. Nie podobają mi się, ale nie mam na nie wpływu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka