M.W. – Mirosława (Danuta) Wałęsa (w zaawansowanej siódmej ciąży, nad-wrażliwa – przyp. L.W.)
L.W. – Lech WałęsaM.R. – Gdzie jest Wałęsa?M.W. – ... Chodzą po całym mieszkaniu... Przyszli panowie, jak do siebie. Panie Wałęsa! Milicja do pana! Poczekaj no, uważaj pan! Gdzie się pan tak pchasz?! Mąż zaraz przyjdzie.M.R. – Nie do pani przyszedłem.M.W. – No, panie, poczekaj pan!L.W. – Mamy „władzę ludową"?!M.R. – Proszę, panie Wałęsa.M.W. – Cicho, spokojnie, stop! Co się pan tak tłoczysz? Pomału, poczekaj, aż mąż wyjdzie. Jak cham się pan zachowujesz, jak typowy cham.M.R. – Niech pani kilka słów jeszcze powie...M.W. – Zwykłe chamstwo, żeby w moim domu podstawiać mi pod nos magnetofon.L.W. – Proszę pana, dlaczego ten gość nagrywa w moim domu? Nie przedstawił się jeszcze.M.R. – Bo to polecenie..,M.W. – Jakie polecenie? Wchodzić z aparatem do czyjegoś domu?!M.R. – Mam polecenie Prokuratury Wojewódzkiej dostarczyć natychmiast pana do prokuratury...M.W. – Może pan na niego wejdzie? Co się pan tak pchasz na człowieka chorego?!L.W. – Jestem na zwolnieniu lekarskim.M.R. – Niech pani trzyma ręce przy sobie i nie popycha mnie!M.W. – Na pewno! To jest moje mieszkanie, a nie pana, tak?!M.R. – Wiem o zwolnieniu, ale jest polecenie Prokuratora.M.W. – Lata, jak osioł... Milicja blada ze strachu, aż się portki trzęsą.L.W. – Jestem na zwolnieniu lekarskim, nie wolno mi chodzić i nie będziecie chorego człowieka brać siłą.M.R. – Będziemy.L.W. – No, dobrze, jak macie takie prawo? Bardzo dobrze. Ja panu przekazuję, żeby pan nie miał wątpliwości...M.W. – Czterech byków przyszło, żeby mi męża brać! Pan jest cham!M.R. – Niech się pani nie denerwuje.M.W. – Tak? Pan myśli, że wystarczy pana słowo, żeby się nie denerwować? O, ten wygląda „normalnie" jak Pietruszka. Wyjmij pan pistolet i strzelaj!L.W. – Nie wolno panu. Pan łamie prawo. Pan nie może występować wbrew prawu. Ja mam zwolnienie lekarskie...M.R. – To pan powie Prokuraturze Wojewódzkiej. (Do swoich ludzi). Proszę wezwać lekarza.M.W. – Przecież Urban powiedział, że skoro mąż jest chory, to ma siedzieć w domu, a nie chodzić! Ja nie wiem po co w ogóle jest milicja?! Żeby „ubecja" rządziła w kraju!? Zachowują się tak, jak by bogami byli! Świnie i ludożercy! Kasetą będą człowieka straszyć!M.R. – Był pan w prokuraturze?L.W. – Ale teraz nie mam ochoty. Lekarz mi mówił, że mam być w domu.M.W. – I napisane jest, że ma chodzić tylko po domu, a nie dla władzy. (...) A on dalej nagrywa! Jak bym cię strzeliła tą popielniczką, to by cię szlag trafił! Po jaką cholerę pan nagrywa?M.R. – Bo takie jest polecenie.M.W. – Polecenie ?! Jesteście żłoby, chcecie człowieka opluć. Jesteście zakute łby!M.R. – Uprzedzam panią, że jest to lżenie funkcjonariuszy w czasie wykonywania czynności...M.W. – Nic mnie to nie obchodzi! Funkcjonariusz to jest dla mnie władza w mundurze, a nie jakiś kmiotek w cywilu! Jestem takim samym obywatelem, jak i pan. Jestem ciekawa, czy mogłabym iść do pana domu z magnetofonem i nagrywać! Tak?!L.W. – No, dobrze, kochanie, nie denerwuj się, bo będzie źle...M.R. – Panie Wałęsa, uprzedzam pana jeszcze raz, że to, co robi żona, jest lżeniem funkcjonariuszy.M.W. – Tak? Żona robi to, do czego ma prawo w swoim domu.L.W. – Pan naszedł mnie, kiedy jestem chory.M.W. – I biega po całym mieszkaniu, jak kot z pęcherzem.L.W. – To jest po prostu napad na dom.M.W. – Bandycki napad... i jeszcze mi taki biega po mieszkaniu z magnetofonem! (...)L.W. – Kochanie, ty nie denerwuj się, ty nie możesz denerwować się. Po co ci to?M.W. – Im zależy, tym gnojom, żeby denerwował się ktoś, kto nie może,. Tak, no oczywiście! Wy zabijacie człowieka na ulicy i powiecie, że to był wypadek. Normalna sprawa! Mnie już niczym nie nastraszycie, bo ja już przeżyłam z wami dość. Lekarza? Pierwsza słyszę, żeby lekarz mógł...M.R. – Poproszę, żeby lekarka zbadała Lecha Wałęsę.L.W. – Pani ma honorować zwolnienie lekarskie, na którym jest napisane, że mam być w domu. Takie mam zwolnienie lekarskie.M.W. – Kochanie, daj spokój pani doktor, niech się wypowie, tak? Proszę bardzo...L.W. – Proszę pani, ja mam zwolnienie lekarskie, w którym stwierdzono, że poza zabiegami nie mam nigdzie wychodzić. To zwolnienie jest na prokuraturze odpisane i dlatego nie mam ochoty wychodzić. (...) Pani musi to tylko potwierdzić, że tak jest. Jeśli pani ma wątpliwości, proszę na prokuraturze sprawdzić.Lekarka: – Tak, ale ja bym chciała pana zbadać.L.W. – Ja sobie nie życzę. (...) Czy pani podważa komisyjne zwolnienie lekarskie?Lekarka: – Nie o to chodzi. Ja nie w tym celu przyjechałam.L.W. – Więc niech pani powtórzy ,,władzy ludowej", że mam legalne zwolnienie lekarskie, w którym jest, że mam być w domu, a nie denerwować się. (...)M.W. (do Teresy Zabży) – Weź, zawiadom wszystkich... (Zabża chwyta za telefon, ale zostaje odepchnięta).M.R. – Niech pani to na razie zostawi.M.W – Proszę bardzo! Bestia! Już tu tacy byli niektórzy!L.W. – Kochanie, nie denerwuj się.M.W. – Przyjdzie taki do czyjegoś domu i będzie się rządził!L.W. – No właśnie. Jakim prawem rządzi się pan w moim domu?M.R. – Takim, że wykonuję to, co zostało mi zlecone.L.W. – Co pan wykonuje, proszę pana? Pan jest tu cywilem.M.R. – Panie Wałęsa, krótko! Pani doktor chce pana zbadać. Czy chce pan?L.W. – Nie, proszę pana, ja jestem w tym momencie na zwolnieniu lekarskim, wydanym przez komisję. Komisja zna...M.R. – Dobrze, panie Wałęsa. Już to słyszałem. Pytam się, czy pani doktor może pana zbadać?L.W. – Nie mam ochoty, dlatego, że źle się czuję.M.R. – Proszę się ubrać! Jedzie pan z nami.L.W. – Nie, proszę pana. Weźmiecie mnie tylko siłą, a pani doktor złamie prawo komisji lekarskiej.(Lekarka tłumaczy, że przyjechała tylko w celu zbadania jego aktualnego stanu zdrowia).L.W. – Pani wytłumaczy tym panom, że łamią zalecenia lekarzy. Denerwują mnie wtedy, kiedy ja mam mieć spokój, bo ta choroba wymaga spokoju. (Lech Wałęsa wyraża w końcu zgodę na badanie lekarskie. Przebieg badania i wywiadu lekarskiego słabo słyszalny).M.W. – Ja bym się na twoim miejscu nie rozebrała. Niechby mnie siłą zabrali. (...) Chamstwo! Milicja jest po to, żeby zwykłego obywatela bronić, a nie nachodzić prywatne mieszkanie! (...) Tacy przystojni mężczyźni, a takie świnie! (...)L.W. – Dlaczego się denerwujesz w ten sposób. Wiesz, że nie masz się denerwować.M.W. – Siedzi kretyn i podstawia mi w moim domu pudełko pod nos. Myśli, że mnie po raz pierwszy nagrywa. A ja mam we własnym domu prawo mówić, co mi się podoba! Niech się dzieje wola boża. Kopnę pana w ten magnetofon i wypadnie panu z ręki! Przyjrzyj się sobie, człowieku, jesteś bestią! Przyjrzyj się... ja się nie denerwuję. (...)M.R. – Panie Wałęsa, nakaz był, to zresztą nie jest tajemnicą. (...) Z uwagi, że jest zwolnienie lekarskie i zgodził się pan... (...) przekażemy prokuratorowi...L.W. – Gdybym tak nie postawił sprawy, to co by pan zrobił?M.R. – Zabrałbym pana.L.W. – No, panie. Gdzie macie honor i prawo? Chcecie Polską rządzić w takich warunkach! Ludzie, ludzie, przecież z wami trzeba walczyć, naprawdę walczyć i chyba do tego doprowadzicie! Ja już też jestem na skraju wytrzymałości. Będziecie płakać na swój los.M.R. – Dobrze, panie Wałęsa. To wszystko. Do widzenia.M.W. – Ja miałam pana za kogoś lepszego...M.R. – Do widzenia.M.W. – Nie jesteście warci, żeby was nazywać ludźmi!_______________________________________________________________ Czyż bardziej zasłużoną osobą w walce z komuną nie jest pani Danuta Wałęsowa? Na to przynajmniej wskazują jej dialogi z SB. Chciałbym widzieć jak by wyglądało to kopnięcie w magnetofon i jak wylatywałby on przez okno...Wygrzebałem zapis zajścia z domowego archwum bo śmieszny, ciekawy i może jednocześnie stanowić argument w toczonych dyskusjach o roli i pozycji kobiet w Polsce, co ostatnio - na swoje nieszczęście, jak sam twierdzi, wywołał Leski publikując w Święto Niepodległości post o białogłowach.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)