leszek.sopot leszek.sopot
475
BLOG

Niezachwiana wiara Ziemkiewicza w SB

leszek.sopot leszek.sopot Polityka Obserwuj notkę 97

Wiarę w dokumenty SB ma je czytający tym większą im bardziej dotyczą one znienawidzonych przez niego ludzi. Jeśli ktoś tak podchodzi do takiej “prawdy” to ta jest mu po prostu potrzebna jedynie do tego, aby prowadzić dziś walkę polityczną z “wrogiem”. A przecież można z nich czerpać bardzo wiele przydatnych informacji i dopytywać się uczestników, jak to na prawdę wówczas było.
Ziemkiewicz kpiąco i lekko napisał, że „oczywiście, konfabulował esbek, to nie podlega dyskusji, bo wiemy, że wszyscy oni, jak już pisałem, pletli w meldunkach niestworzone rzeczy”.
http://rafalziemkiewicz.salon24.pl/comment/reply/391632/3634011
Zarzuca tym samym tym, którzy radzą pod lupę brać esbeckie raporty, że są obrońcami kapusiów, esbeków i komuchów. On święcie wierzy w prawdę zapisaną w teczkach i chce widzieć rzeczywistość ichnimi oczami. Ach, gdyby przy tym czytał te kwity ze zrozumieniem to byłoby z nim tylko pół zmartwienia.
Te kpiące słowa o tym, że esbecy pletli bzdury, padły w kontekście jego wcześniej na blogu zapisanych zdań, które dość szybko wyparowały bez żadnego słowa wytłumaczenia: „Polecam uwadze zwłaszcza zacytowany raport esbeka z października roku 1981, w którym informuje on przełożonych, iż podczas przesłuchania Adam Michnik wyszedł z inicjatywą nakręcenia filmu kompromitującego Antoniego Macierewicza i podjął się wraz z Jackiem Kuroniem dostarczyć niezbędne do stworzenia takiego filmu informacje”.
Później zmienił wersję tak, aby nie było wiadome komu i gdzie Michnik Pictures & SB Company proponowali napisanie scenariusza filmu o Macierewiczu w roli głównej: „Polecam uwadze zwłaszcza zacytowany raport esbeka z października roku 1981, w którym informuje on przełożonych, iż Adam Michnik wyszedł z inicjatywą nakręcenia filmu kompromitującego Antoniego Macierewicza i podjął się wraz z Jackiem Kuroniem dostarczyć niezbędne do stworzenia takiego filmu informacje”.
Zmiana pokazuje jakim manipulatorem i specem od odwracania kota ogonem jest pan Ziemkiewicz (właściwiej byłoby pisać – specem od kłamstw pod publiczkę). Towarzyszy temu zdanie, które ma oburzyć czytelnika dyszącego nienawiścią do „michnikowszczyzny”: „Czyż tak szokujący dokument nie zasługuje na większą uwagę?”. Esbeckie raporty w dowolny i wygodny sposób – zgodny z własnym rozumieniem słowa pisanego – można streszczać i przytaczać je czytelnikom…
Dla mnie o wiele bardziej szokujące jest to, że ktoś zatrudniony w „Rzeczpospolitej” może pisać a redakcja drukować teksty podobne ziemkowiszczyźnie, że RAZ jest tam uważany za gwiazdę, że odbiera wysokie honoraria, ba! że miał i może ma nadal swój program w TVP. Czyli, że może razić jak granatami czytelników swoimi manipulowanymi kłamstwami i kreuje się przy tym na jakiegoś znawcę opozycji i czasów PRL. Tymczasem przyczynia się on swoimi błędami lub celowymi kłamstwami do psucia pamięci, historii i poczucia zdrowego rozsądku.
Dla wszystkich wierzących w niepodważalną prawdę esbeckich papierów, a przede wszystkim dla „gwiazdy publicystyki” mam kilka zagadek.

Zagadka pierwsza

Na zdjęciu: Zbyszek Mańczyk “Piszczyk” trzyma kukłę Marzanny.

21 marca 1988 r. w pierwszy dzień wiosny o umówionej godzinie zwarta grupa młodych osób, w czapkach muchomorkach, czapkach kwiatkach, okularach płetwonurków itp., nad głowami której wznosiły się transparenty „Niech żyje węgorz”, „Precz z centralną rybną” i „Ryby tak! Wypaczenia nie!” ruszyła w dół sopockiego deptaka. W takt gwizdków i wybijanych przez bęben rytmów śpiewano piosenki. U dołu deptaka zatrzymano się. W półkolu wznoszono okrzyki i przyśpiewki oraz odegrano skecz wyławiania z morza ostatniego węgorza. Węgorzem był jeden z młodych ludzi ubrany m.in. w płetwy, okulary płetwonurka i sieć. Z powodu zmasowanych sił ZOMO i MO w rejonie deptaka około 50 młodych ludzi zebrało się na plaży za Grand Hotelem. SB zanotowała: „Niektórzy z nich wyjęli spod płaszczy elementy, z których zmontowali kukłę ucharakteryzowaną na przywódcę państwa. W wyniku natychmiast podjętych działań kukłę odzyskano” (Uzupełnienie meldunku nr 109, Gdańsk 21.03.1988 r., AIPN Gd IPN Gd 0027/3842, t. IX, k. 78.).
Dla tych, którzy wiedzą jak to wyglądało naprawdę w nagrodę piosenka/wierszyk, którą wówczas kolportowano, a jednego ucznia u którego w tornistrze zomowcy znaleźli ten tekst zbito pałami po tyłku:
„Dziś na ulicy zapytała mnie dziewczyna
dlaczego ja nie przypominam jej Lenina.
Ref. A ty maszeruj i głośno krzycz
Niech żyje Wołodia Ilicz.
Dziś wszystkie kwiaty, wszystkie ptaki, wszystkie drzewa
Cała przyroda o Leninie śpiewa
Ref. A tym maszeruj…
Dziś w telewizjinie wystąpi zespół Novi
bo cały program poświęcony Leninowi
Ref. A tym maszeruj…
Już cała Moskwa jest aż biała od polucji
na samą myśl o wielkim wodzu rewolucji
Ref. A tym maszeruj…
Jest w Poroninie jeszcze taki baca
co Leninowi kwaśnym mlekiem leczył kaca
Ref. A tym maszeruj…
A kiedy z łóżka nie chcesz rano podnieść dupska
przypomnij sobie jak walczyła Nadia Krupska
Ref. A tym maszeruj…
Jak dobrze było kiedyś za Lenina
Dziś zniszczyła to wszystko banda Kosygina”.

Zagadka druga
Też niech coś będzie z życia wipowców. Pewnego dnia „wysoki” oraz „kudłaty” wyszli szpecić miasto Sopot ohydnymi napisami. Nadziali się na kapitana Adama Zakrzewskiego, który po pracy wyszedł z domu z psem na spacer w okolicach Komitetu Miejskiego PZPR w Sopocie. Zauważył on stojących dwóch mężczyzn, z których jeden „odznaczał się charakterystycznymi długimi ciemnymi włosami, spadającymi na ramiona oraz zarostem na twarzy. Ubrany był w ciemną (czarną lub granatową) kurtkę typu »bosmanka«. Drugi był znacznie wyższy (ok. 180–185 cm) o szczupłej sylwetce, ubrany w czarną, długą skórzaną kurtkę i jasne spodnie”( Notatka służbowa, Gdańsk 16.11.1987 r., IPN Gd 0027/3842 t. 8, k. 46). Po opisaniu typowego wyglądu wipowca funkcjonariusz zanotował co działo się później: „W pewnej chwili jeden z nich (długowłosy) przeszedł na drugą stronę al. Niepodległości, zbliżył się do ściany budynku nr 761 i przy pomocy czarnej farby w aerozolu wykonał szybko napis: »2 x TAK KUTASA ZNAK«. Posiadając przy sobie RMG postanowiłem podjąć próbę zatrzymania tego osobnika jednakże bez powodzenia. W chwili gdy mnie zauważył, przebiegł przez jezdnię tuż przed nadjeżdżającym samochodem i uciekł w ulicę Broniewskiego. Użycie w pościgu psa było niemożliwe ponieważ pies jest łagodny i nie nauczony atakowania ludzi”.
Co naprawdę na ścianie długowłosy i zarośnięty nabazgrali na ścianie i z jakiej okazji? Dla ułatwienia zdradzę, że zarośnięty to „Jacob” Wojtek Jankowski, a chudy i wysoki to Lech Parell.

Zagadka trzecia

Po mszy papieskiej w 1987 r. na gdańskim osiedlu Zaspa wyruszyła pod Pomnik Poległych Stoczniowców wielotysięczna demonstracja. Jej zakończenie w papierach SB odnotowano w następujący sposób:
zwarte pododdziały MO „podjęły działania rozwarstwiające, bez stosowania środków przymusu bezpośredniego. Działania te spowodowały dalsze rozproszenie zebranych i o godzinie 20.30 próba demonstracji została ostatecznie zlikwidowana” (AIPN Gd 003/200, t. 2, k. 313, Meldunek operacyjny nr 195 skierowany do naczelnika Wydziału I Departamentu IV MSW w Warszawie, Gdańsk, 12.06.1987).
Proszę odpowiedzieć, czy były stosowane „środki przymusu bezpośredniego” czy też nie? Jeśli tak, to czy objawiły się one tylko tym, o czym gdańska bezpieka informowała Warszawę kilka dni później, że jednak do czegoś doszło bo:
„w końcowej fazie rozwarstwiania grupy, część uczestników w stosunku do funkcjonariuszy MO użyła kamieni. W wyniku tego 4 funkcjonariuszy doznało obrażeń [...]. Za naruszenie przepisów porządkowych zatrzymano na terenie Gdańska 55 osób, z których 44 osadzono w areszcie” (AIPN Gd 003/200, t. 2, k. 380–381, gen. J. Andrzejewski, Informacja o przebiegu operacji „Zorza II” na terenie woj. gdańskiego, Gdańsk, 14.06.1987). Doznał ktoś jakiś obrażeń poza zomowcami?

Zagadki można mnożyć. Mnie czasem zdumiewają po prostu bzdety, z czego kpi Ziemkiewicz, które można odnaleźć (niezbyt często, ale jednak) w teczkach w IPN. Jak choćby to, że koło naukowe filozofii na UG zorganizowane przez ludzi z NZS według SB było kontrolowane przez anarchistów z RSA.

"W gwałtownych przemianach społecznych grozi zawsze niebezpieczeństwo i pokusa nadmiernego skupiania się na rozgrywkach personalnych. [...] Nie idzie o to, aby wymieniać ludzi, tylko o to, aby ludzie się odmienili, aby byli inni, aby, powiem drastycznie, jedna klika złodziei nie wydarła kluczy od kasy państwowej innej klice złodziei". Prymas kardynał Stefan Wyszyński, słowa do delegacji "Solidarności" Warszawa, 06.09.1980 r. __________________________________________________ O doborze reklam na moim blogu decyduje właściciel salonu24 Igor Janke. Nie podobają mi się, ale nie mam na nie wpływu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (97)

Inne tematy w dziale Polityka