0 obserwujących
109 notek
53k odsłony
394 odsłony

Apokalipsa a czasy dzisiejsze!

Wykop Skomentuj

Wkraczając w okres zimowego przesilenia, czując z jednej strony chorobliwie melancholijny wpływ otaczającego mnie wokół społeczeństwa, a z drugiej strony jakieś pobudzenie do egzystencjalnej walki pod wpływem zjawisk pogodowo-manipulacyjnych zdecydowałem się napisać parę słów o przemijaniu, śmierci i końcu czasów. Środki masowego przekazu już od jakiegoś czasu faszerują odbiorcę wizją końca świata, która ma nastąpić już jutro zgodnie z przepowiednią Majów. Ku temu skierowane są do nas różne przekazy, a to za sprawą katastroficznych filmów, a to wywiadów ze specjalistami, a to pewnymi dokumentami, potwierdzającymi naukowe badania mocnych ludzi. Jak się jednak te obrazki, wyliczenia mają do stanu realnej rzeczywistości? Jaki stopień inteligencji i realnego poczucia rzeczywistości prezentowali sobą Majowie? Otóż jeżeli chodzi o to pierwsze pytanie to pokazać można oczywiście wszystko, ale wyliczyć już można naprawdę niewiele rzeczy i zwykle dokonać można tego tylko w oparciu o stan faktyczny. Nigdy nie da się wyliczyć na przyszłość, bo zawsze dochodzą jakieś rzeczy, których albo ktoś nie przewidział albo nastąpiły w sposób nieprzewidziany dla nikogo. Drugie pytanie nasuwa jeszcze prostszą odpowiedź, bo trudno jest brać na poważnie przeciętnie myślącemu człowiekowi jakieś "zapiski" barbarzyńskich plemion, których inteligencja nie różni się zbytnio od inteligencji gatunków pierwotnych. Na marginesie jednak trzeba przyznać, że w dzisiejszych czasach zwierzęta żyjące w dżungli mogą wykazać większą wolę egzystencjalności niż ludzki gatunek:-)

Można jednak zwrócić uwagę na pewną systematyczność. Otóż nic nie dzieje się przypadkiem, nawet seria obrazków przedstawiająca koniec świata z finałem w określonym czasie. Czemu to ma służyć, to pewnie wiedzą sami zainteresowani apokalipsą 2012. Czy jednak to nastąpi? Śmiem wątpić, ale jednocześnie uważam, że piętno końca świata zostanie na stałe odbite w pamięci społeczeństwa, a po latach każdy wyznawca teorii "ZAGŁADA 2012", nieważne czy to religijny czy naukowy będzie mógł śmiało dopasować sobie warunki obecnego życia do pewnego przełomu, który zaważył na przyszłości ludzkości!

Czym jest natomiast przemijanie, śmierć? Bardzo podoba mi się podejście do tej kwestii aktora Jana Nowickiego, którą prezentuje chociażby w tym dokumencie z ważnej uroczystości w jego życiu prywatnym:

http://www.youtube.com/watch?v=R35uAGLZsuk

Nie wiadomo oczywiście na ile aktor ten gra w swoim przekazie, a na ile jest to rzeczywiste spojrzenie Pana Nowickiego na śmierć i przemijanie. Można też zupełnie nie zgadzać się z poglądami aktora, z podejściem do rozmówcy, z jego arogancją. Można jednak przyznać mu rację w jednym. To co mówi jest niezwykle pasujące do dzisiejszej rzeczywistości i ma bardzo realne perspektywy jeżeli chodzi o nasze plany, nadzieje i oczekiwania. Jak już wspomniałem dzisiaj dzikie zwierzę lepiej poradzi sobie z realizmem niż człowiek oplątany manipulacją i socjotechniką. Wiąże się to z tym, że dzisiaj każdy oczekuje od każdego pomocy, ratunku, a niestety czasy wymuszają na nas to, że stale musimy sami walczyć o kawałek chleba, bądź też sami zapewniać sobie formy dalszego funkcjonowania na tym świecie. A to wymusza jednocześnie na nas naturalne podejście do tego co złe, co brzydkie i straszne. Taka kolej rzeczy powoduje też u nas niejednokrotnie rezygnację ze zwyczajów, tradycji, świętości, bo niestety razem z przepychaniem się łokciami by iść do przodu, zdzieramy sobie spodnie, dziurawimy skarpety i jesteśmy narażni na rany powierzchowne, a to już nie służy ani obrazkowi ani odświętnemu nastrojowi.

Dopóki więc człowiek będzie uzależniony od życia pomiędzy jednym długim weendem, a drugim, pomiędzy jednymi wyborami, a drugimi, pomiędzy jednym świętem, a drugim to dotąd nie nabierze dystansu do siebie i stale będzie narażony na ingerencję zewnątrz różnych czynników. Natomiast jeżeli zdegraduje się do pozycji przyimka, ustępując miejsca podmiotowi i orzeczeniu w zdaniu, to wtedy łatwiej będzie godzić się z warunkami, które dostosowane są do naszych możliwości. Gdy przestanie istnieć rozrywkowy bajer, a skupimy się na tym co niezbędne, to wtedy skończą się nasze myślenia o apokalipsie, a jednocześnie zaczniemy myśleć o tym, że dla jednostki koniec świata to jest to, a dla drugiego coś zupełnie innego. A wszystko co obecne i tak kiedyś przeminie. Nie zbudujemy domu dla pokoleń, bo pokolenia nie będą zdolne do przetrwania w iglo w dodatnich temperaturach.

Co ma przynieść koniec "majowego kalendarza"? Co będzie na końcu czasów zgodnie z biblijnymi zapiskami Jana Apostoła? Co będzie się działo, gdy uderzy asteroida czy ziemia się zapadnie? To są pytania niegodne ludzkiej egzystencji, a pasujące do jakiś histeryków, legatów czy złodziei! Człowiek świadomy i uczciwy nie myśli o tym co będzie z nim, ale co zrobił(czy zrobi), aby było jak najnormalniej. Kto natomiast lubi rozmyślać nad wyższością prochu nad materią-niech się martwi dalej, oczekując jedocześnie, że choinka na Boże Narodzenie będzie stale pachnieć żywym lasem:-)!

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale