0 obserwujących
109 notek
53k odsłony
2839 odsłon

"Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść"

Wykop Skomentuj32

Bardzo szanowałem Josepha Ratzingera jako duchownego biskupa przed wyborem na Stolicę Piotrową. Podobały mi się jego początki piśmiennicze w książce "Wprowadzenie do chrześcijaństwa". Pisał językiem trudnym, niezrozumiałym dla mas, jakby z zupełnie innej planety niż słowa medialnego aktora Jana Pawła II-ego. Jego twardy konserwatyzm był dla kościoła niebezpieczny, gdyż trzymał w ryzach pewne moralne zasady, dzięki którym kościół stanowił niepodwarzalną świętość i niekwestionowany autorytet.

Z biegiem lat jednak, kiedy to Ratzinger osiągał kolejne szczeble kościelnej hierarchi jego stanowisko na pewne sprawy uginało się i w kolejnych swoich książkach widział już bardziej uduchowienie wiary jako podstawę naszego zbawienia. W 2005 roku osiągnął szczyt swojej posługi i od tego czasu rzadko już zabierał stanowisko w sprawach fundamentalnych. Owszem uaktywnił mszę trydencką, nie pozwolił na uaktywnienie się w Watykanie środowisk liberalnych, ale jednocześnie pozwalał na pogłębiającą się patologię chrześcijaństwa. Mianował też rekordową ilość kardynałów, jak na niespełna 8 lat pontyfikatu. Purpuraci Ci w większości ustanowieni przez Benedykta XVI-tego obejmą zaraz władzę w Watykanie i spośród siebie wybiorą papieża. Myślę, że większości z nich obecny Papież nie znał, a podpisując nominację mógł zdawać się na głosy z zewnątrz, którym dany "książe kościoła" przysłużył się świadomie lub nieświadomie w jakiś tam bliżej nieokreślony sposób.

Media zachłysnęły się ok. 12-tej decyzją Ojca Świętego. Oczywiście trzeba zostawić te reakcje na boku i zastanowić się nad głębszą analizą decyzji Benedykta XVI-tego. Głębsza analiza jest z całą pewnością nie do opisania na blogu. Jeżeli jednak Papież miałby zrezygnować ze względu na chorobę, to okazałby się hierarchą słabym i kruchym. Cierpienie nigdy nie zwalnia od odpowiedzialności. Co prawda może ograniczyć możliwości, ale sztab ludzi z jego otoczenia nie mógłby pozwolić na destrukcję w funkcjonowaniu Watykanu i całego Kościoła Katolickiego. Z drugiej jednak strony jaki ten kościół jest widzimy, a dalsza obecność Ratzingera na Stolicy Piotrowej mogłaby w jakiś sposób hamować destrukcję tej wspólnoty religijnej. A dalsze kroki tej destrukcji to przykładowo zniesienie celibatu czy święcenia kobiet jako szafarzy eucharystii.

Skłaniam się więc ku teorii, że Benedykt XVI uległ naciskom pewnych lobby, a to, że za bardzo nie przysłużył się obronie zasad przed zagrożeniami (choć starał się zachować konserwatyzm) zostało docenione. I Ci sami ludzie, którzy zrobili Ratzingera Papieżem dzisiaj go praktycznie odwołują szukając nowych rozwiązań dla kościoła.

Uważam jednocześnie, że Benedykt XVI postąpił uczciwie rezygnując, a w większości swojego pontyfikatu najprawdopodobniej niesiony duchem wiary, nadziei i miłości nie zdawał sobie sprawy, że dana podpisana nominacja, dana ogłoszona decyzja na dłuższą metę nie wpłynie pozytywnie na utwardzenie skały,a pozwoli na jej stopniowe rozkruszenie.

Czego się więc możemy spodziewać dalej? Otóż Papieżem zostanie najprawdopodobniej liberał i będzie skrajnie reformował katolicyzm! To oczywiście będzie powodować, że uczciwe jednostki będą odchodzić od kościoła, co oczywiście nie będzie oznaczać jego upadku, ale przyczynią się do tego, że będzie on stanowił tylko ziemską wydmuszkę dla niedzielnego relaksu dla mas.

Jak można więc podsumować Pontyfikat Benedykta XVI-tego? Otóż myślę, że prostym powiedzeniem "Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść". Jeżeli natomiast ustępujący Papież jest rzeczywiście chory, to należy życzyć mu siły do walki z dolegliwościami, a jak kiedyś jeszcze będzie chciał coś nam przekazać na piśmie co widział, co czuł i co przeżywał na Stolicy Piotrowej, to bardzo chcielibyśmy wyciągnąć kolejne, oryginalne wnioski:-)

Wykop Skomentuj32
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale