Janusz Palikot ostro zaatakował przewodniczącego Komisji Episkopatu Polski. Jego zdaniem arcybiskup Michalik dlatego nie potrafi skrytykować ojca Rydzyka, bo jest "takim samym chamem".
Janusz Palikot broni posłanki Anny Grodzkiej przed kpinami ojca Tadeusza Rydzyka. Przypomina w Radiu ZET, że księża często są chamami, a polski ksiądz prowincjonalny to taki prostak, niewykształcony, który sobie pozwala na tego typu wypowiedz.
W zasadzie to się samo komentuje. No ale gdyby ktoś czuł potrzebę już tłumaczymy "co poeta miał na myśli" i jak interpretować te światłe słowa.
Janusz "nieprzyjazne państwo" Palikot jest gorącym zwolennikiem Wesela.
W teatrze Polska Opera ubiegał się o rolę Stańczyka ostatecznie został Chochołem (bo jednak gumowy ptak to nie to samo co złoty róg (i Chama też mu nie dali)).
Zresztą wyprzedził o źdźbło (co mu z butów wychodzi) samego Niesiołowskiego, któremu dostało się coś między Upiorem a Widmem.
Dlatego nie należy jego słów odczytywać jako obraźliwe czy grubiańskie. Wprost przeciwnie! Jest to zaproszenie - jako wyraz uznania - do występów w sztuce reżyserowanej przez niego samego.
Nikomu nie trzeba chyba przypominać, że podobną propozycję na antenie TVN24 w 2008 roku otrzymał Lech Kaczyński, którego Janusz Palikot - jak wszyscy wiemy - darzył głęboką estymą.
PS. Przepraszamy za umieszczenie notki w dziale Kultura ale w Salonie24 brak kategorii Dzikość bez cenzury.




Komentarze
Pokaż komentarze (3)