Gdy nikt na ciebie nie zważa
Udają jedynie obecność
Gdy nie wiesz,kim jesteś
Co w tobie także udaje obecność
A nie jest lub bywa – sam nie wiesz
Gdy płaczesz i płaczesz i nie ma końca
Łzom jak potokom rwącym
A śmiech zabija bezczelnie
Gdy samotność zagląda ci w okna
A łoże staje się Madejowym
Gdy wódka wysycha w południe
A południe jest nocą i nocą się staje
Zapisujesz a chichot twoim czytelnikiem
Gdy łza zatęchła na policzku pali
A niemym korowodem daremny różaniec
Niemota się wgryza i odbiera sensy
Potrzebny ci powrót do miejsca wygnania
Do miejsca zranienia
I siła rozumienia..
I siła zrozumienia
I siła wybaczenia..
Nic więcej
By nigdy więcej..


Komentarze
Pokaż komentarze