Jeszcze potwierdza wszystko laryngolog ,zdumiony ,co u mnie znaleziono, czego on nie widzi.
Potem
Budzę się po trzeciej ostatnio narkozie (podobno każda skraca życie średnio o 5 lat ,jak dla mnie to cudowna informacja)z bólem nie do wytrzymania.Pielęgniarki dają mi coś do uśmierzenia bólu,chcę wstać ,by się wysikać ,ale jest to niemożliwe,opadam na łożko i leję pod siebie.Pierwszy raz w życiu wiem ,czym jest zupełna bezradność i brak kontroli nad swym ciałem.Straszne.Jesteś zwiędłą rutą czy zgniłym kalafiorem.Tyle ciebie ,co Tupolewa na lotnisku .
W końcu każą mi wstać ,umyć się.Kilka kroków do umywalki jest wyprawą na Himalaje.Czepiam się krzesła,siadam i zanikam.
I znów wyro,sufit,piguły,wyro,sufit,piguły…
Po dwóch dniach
Odzyskuję siły,idę pod prysznic ,boję się spojrzeć na szwy,zasłania je moja chomicza opona i dzięki ci Panie.
Moja sasiadka leży w gipsie.Nad nią jest zawieszony telewizor z wrzutką na 2 zł ,gdyby ktoś chciał zobaczyć lepszy horror.Ona przekonuje mnie ,że telewizor na pewno na nią spadnie.Mówi tak co mniej więcej 10 minut.Obojętnieję.Słyszę ,że ma osteroporozę.Po głupim jaśku ,przed operacją,pielęgniarka poprosiła ją ,by usiadła do badania.Sąsiadce nie udała się ta wspinaczka i padła ,jak mucha,tłukąc się ,jak szkło.
no tak,a teraz szydź...


Komentarze
Pokaż komentarze