19541220 19541220
159
BLOG

hipokrytom w imię czyje...

19541220 19541220 Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 Pamiętam,jak kiedyś..tak mogłaby zaczynać się nowa wersja bajki

O sobie samym.Gdyby była.Po co jednak pisać bajki,one same się piszą najlepiej.Biegaja w tzw międzysłowiu i zabierają sens.Ani myślę je demaskować.

A moja mała bajka? Też ma swoją historię.Wystąpiłam niegdyś odważnie w popularnym programie telewizyjnym i nie zostalo mi to wybaczone.A jakże.Pierwsi do napiętnowania byli hipokryci spod znaku „uświęcenia i cnoty”,tacy co to koronkę noszą na palcu,wariata tym palcem strugają,ale w imię Boże odpuszczają tylko na papierze.

I tu ich rozpoznałam wciubiając noc w archiwa blogowiska,gdzie wojenek słownych stoczono nawet sporo.Jak na miłosiernych w modlitwie przystało.

Otóż w mojej bajce pewna szara siostra kierowała zespołem młodzieży.Młodzież zapatrzona we mnie,zniesmaczyła się,że wystapiłam z opowieścią o komiksowej historii i wzięła ją niezwykle prawdziwie do serca.

Do tchórzliwych nie należę,ale.. poradziłam się,co zrobić właśnie osób związanych z kościołem.A szukać porady ,to jak igły w stogu siana,co osoba,to inna racja,lepiej zajrzeć w siebie i podsłuch zainstalować w jadrze ciemności własnej,gdzie serce pika.

Dał Bóg,że łzy moje ktoś przyjął poważnie.Był to starszy,mądry ksiądz,postawiony mi zapewne na drodze przez mojego Stróża.Jakże piękna i mądra była nasza rozmowa,jak żałuję,że nikt jej nie nagrał jako lekcji.Otóz tenże ksiądz zamiast potępiać ,zamiast szydzić podpowiedział mi jak głupi uczynek staje się mądrym przez właściwe jego zastosowanie.I zamiast uciekać w kłamstwo,opowiedziałam młodzieży prawdę.Gdybyż nie głupota innych lekcja ta dałaby owoce,ale świętoszków molierowskich kusił  mój przypadek i bardzo chcieli czarownicę mieć na stosie.Wciągali w to młodzież,porobiły się obozy,jak to w życiu a mi pracować przyszło w tym groteskowym obozowisku,tak to nazwijmy.

Całe towarzystwo wybrało się ze mna na pielgrzymkę.Oczywiście po to,by okazać mi swą pogardę. To jednak zrozumiałam w jej trakcie ,moje zaufanie diabli wzięli dosłownie.Odsuwano się ode mnie w autobusie,przy stole ,na mszy itd. Na tej pielgrzymce w imię Boże byłam samotna jak pokutnik,jak bym mordercą seryjnym była.

Nawet przy spowiedzi w „łeb” dostałam za tzw głupie postępowanie.

Jak można mówić głośno prawdę ,nawet trudną do przełknięcia.Prawdę się tuszuje,ukrywa ,zamiata pod dywan.

Uciekłam z pielgrzymki.Znajoma- wojująca ateistka- szydziła.Miała wodę na swój młyn.

Nic się nie zmienia we mnie po latach.Pozostał też niesmak i zdumienie nad hipokryzją.Tak można stracić zaufanie i tak można odejść w diabły ,gdzie diabeł pieprz sadzi.

A mea culpa? Jakże śmiech mnie ogarnia.Zakład.Prozaiczny i kłastwo zastosowane w imię ratowania finansów.A tłumaczyć więcej nie będę,bo robi to winny.Nie chce dopowiadać gdyż i tak nikt wierzyć w prawdę nie będzie.Jak to w bajkach bywa.

Nie dziwi nic.

 

19541220
O mnie 19541220

strzelec,temperament choleryczny,cenię prawdomówność

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości