Było kiedyś trzech takich,co coś postanowili.A może więcej ich było?
Jeden wrażliwy, chciał zmienić swoje podwórko i zaglądał też do sąsiada.
Drugi wszystko notował,obserwował i doszedł do wniosku,że na ich podwórkach pojawia się wielu podejrzanych intruzów,podających się za mieszkańców podwórka.
Trzeci chodził potajemnie do wrogo nastawionego sąsiada,pił z nim alkohol,miał szemrane interesy i nastawiał uszu na ewentualne korzyści dla siebie.
Oj tak,byli rózni.A jak to w zyciu,te róznice trzeba było jakoś upodobnić i zespolić w jedną podwórkową organizację,podobną do wielu innych na ich nieokrągłej planecie.
Ten pierwszy zaczął się stawiać,stwierdził,że sąsiad jest tyranem,
molestuje podwórkowców,wykorzystuje swoje zwierzęta domowe i stanowi
zagrożenie dla wszystkich.Podobno kiedyś wymordował w nocy połowę przybyszów podwórkowych i wskazał na niewinnego jako rzekomego winowajcę.Ot,krętacz taki przy dużej dawce szczęścia.Krętacze tak maja.
Drugi poparł pierwszego,wzburzyli się razem,zaczęli przemawiać do
gryzoni zamieszkujących podwórko,buntować ich ,tak po orwelowsku.
A trzeci pilnował,by gryzonie były skłócone,donosił sąsiadowi systematycznie o wszystkim,co działo się na podwórku w Podwórkowie
na obszarze powołanym do zrzeszenia obszarów zamieszkałych planety X czyli ZOZu.
Ach,cóż za niesforność powoływanie w zespole tak niezunifikowanych
typów.Wszystkie gryzonie widziały,co się dzieje,zanosiły modły
do Imaginacji Wielkiej,która miała pomóc i obiecała.Na tym jakoś się kończyło,studiowano wielkie tomy zapisane o odwiedzinach Wielkiej I.na podwórku,ale zapomniano,żę wielka I.została przez gryzonie wygryziona a wszelkie po niej pamiątki podarto i postulowano spalić.
Ten pierwszy chciał uporządkować podwórko,zasiadł z tym drugim przy kwadratowym stole,ale do tego stołu przystapił też trzeci z trzecimi i o wszystkim opowiedział sąsiadowi.Ach!
Pierwszy podbuntował gryzonie,założyl im organizację i sugerował
zniszczenie sąsiada tyrana tyrańskiego.A tyrański tyran posłał po niego delegację pojazdem wysokopiennym,starannie przygotowanym do
degradacji cząstkowej wszystkich w nim zasiadających.I gdy pierwszy
majestatyczny i drugi dokumentalista wsiedli uszczęsliwieni nicią porozumienia wypracowanego do pojazdu,ten rozpadł się na części,połupał pasażerów w błyskach i rozbłyskach niezidentyfikowanych a ogół gryzoni usłyszał,że wysokopienny pojazd zderzył się z ptakiem o złamanym skrzydle,odpadnięte skrzydło ptaka spowodowało straszne zniszczenia,wręcz upiorne.Rodzina ptaka skrzydeł nie dostała,a pojazd nie zwrócono gryzoniom ze względów utylizacyjnych i zgodnie z procesem koronacji korozji utylitarnej poziomów roszczeń grupowych ciągu Dz.U.nr0009/987/123 nr 2 par.567/jkl.
Gryzonie zaszalały we łzach,porozstawiały jakieś zabawki,kołki,lampiony i nie chcieli oddać kultu,ale ich siły sąsiada pogoniły i nastała cisza.Krety jedynie,głupie i ślepe,drążyły po swoich kanałach jakieś opowiastki o skrzydle,ptaku,jednym takim ,co chciał a nie mógł,ale tych kretów nikt nie słuchał a jedyna codziennie zapisywana tablica podwórkowa ośmieszyła delegację,krety i lampionki.
Tyrański podał łapkę trzeciemu,wprowadził go na platynowo-złotym rydwanie i zacierał raczki ze szczęścia,że gryzonie stawały się coraz głupsze i głupsze.Postawił na podwórku w Podwórkowie swój pomnik,rozmnażał go metodą pączkowania i wpatrywał się oczarowany swoim obliczem w swoje odbicie.Wszystkie tablice zapisano odami pochwalnymi a gryzonie traciły zabawki,aż po ostatnią.
ZOZ miał kryzys,ale to już inna bajka.
I tak to ,gdy jest kilku mieszkańców podwórka zawsze przynajmniej jeden sieje i orze na obcym ugorze.


Komentarze
Pokaż komentarze